Kompromitacja francuskich władz! Próbowali ukryć, że zamachowiec był jednak islamskim terrorystą

Minuta ciszy dla ofiar zamachu w prefekturze Paryża Fot. Twitter (MSW Castaner)
REKLAMA

Francuskie media podają, że znaleziono świadka, który twierdzi, że pracownik prefektury paryskiej, który zasztyletował czterech policjantów w czasie ataku krzyczał: „Allach Akbar!”. Od wczoraj oficjalne komunikaty twierdziły, że nie był to atak terrorystyczny i robiły z niego przede wszystkim wariata.

W czwartek media twierdziły, że był to „konflikt osobisty” z szefową i zamachowiec był wezwany na rozmowę dyscyplinarną z powodu złego traktowania kobiet. Później pojawił się wątek niestabilności psychicznej.

REKLAMA

W końcu podano, że pochodzący z Martyniki 45-letni pracownik policji nawrócił się na islam 18 miesięcy temu i ma żonę muzułmankę, ale dodawano, po rewizji nie znaleziono śladów jego radykalizacji.

Dzisiaj wybuchła prawdziwa bomba. Świadek, 35-letni policjant i sąsiad pochodzącego z Martyniki Mickaëla Harpona, który mieszkał w tym samym bloku w Gonesse departamencie Val-d’Oise, twierdzi, że w nocy przed morderczym planem zabójca krzyczał nad ranem „Allah Akbar!”.

Sąsiedzi twierdzą także, że Mickaël Harpon nawrócił się na islam „wcześniej, niż 18 miesięcy temu”. Chodził regularnie do meczetu Fauconnière w Gonesse. Inny sąsiad, były policjant paryskiej komendy policji, Jean-Paul Mazoyer, zeznał, że widział Mickaëla Harpona w dniu ataku wczesnym rankiem w dżelabie, jak udawał się do meczetu w towarzystwie dwóch innych osób.

Tymczasem kilka chwil przed rewelacjami mediów, rzecznik rządu twierdziła dalej, że śladów radykalizacji nie stwierdzono i prosiła o powściągliwość w odbieraniu różnych informacji w mediach społecznościowych. O okrzyku „Allah Akbar” informuje już „Le Figaro”. Wygląda na kompromitację służb.

Źródło: Le Figaro

REKLAMA