
Po Mszy św. w warszawskiej Katedrze Polowej WP, kondukt pogrzebowy z trumną Kornela Morawieckiego udał się na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Tutaj zakończyła się ziemska droga założyciela Solidarności Walczącej, marszałka seniora Sejmu VIII kadencji.
Uroczystości miały charakter państwowy. Uczestniczyli w nich m.in. syn Zmarłego, premier Mateusz Morawiecki z rodziną, prezydent Andrzej Duda, premier Czech Andrej Babisz, marszałkowie Sejmu Elżbieta Witek i Senatu Stanisław Karczewski, prezes PiS Jarosław Kaczyński, wicepremierzy, ministrowie i parlamentarzyści.
Metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej przywódcy „Solidarności Walczącej” stwierdził, że Kornela Morawieckiego „od pierwszych dni życia niosła Polska patriotyczna, walcząca”.
Z „zatroskania Polską” zrodził się udział Kornela Morawieckiego jako młodego pracownika naukowego Uniwersytetu Wrocławskiego w strajkach studenckich w marcu 1968 r., a następnie w protestach przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji,czy przeciwko brutalnej interwencji milicji i wojska podczas strajków na Wybrzeżu w grudniu 1970 r.
Metropolita przypomniał, że w 1982 r. założył on Solidarność Walczącą, a za swoją postawę płacił koniecznością ciągłego ukrywania się przed komunistyczną władzą, a potem aresztowaniem i opuszczeniem kraju. „Za to płacili także jego najbliżsi, pozbawieni na co dzień, na co dzień doświadczanej bliskości męża i ojca” – powiedział abp Jędraszewski.
Zaznaczył, że Kornel Morawiecki był często „nie do końca rozumiany, dla wielu zbyt radykalny”, a „w kolejnych wyborach już po 1989 r. przez rodaków kilkakrotnie odrzucany”. Jednak racja była po jego stronie.
Prezydent Andrzej Duda stwierdził, że Kornel Morawiecki do ostatniej chwili był gotowy do służby, a służba ta była doceniana – „Dobrze się pan zasłużył Rzeczpospolitej” – dodał prezydent. Jarosław Kaczyński nazwał go jednym z „ojców polskiej niepodległości”.
Źródło: PAP