Kto porwał Chiraca w 1983 roku? Po ponad 35 latach i śmierci prezydenta zagadka została rozwiązana

Muzeum Grevin Fot. Wikipedia
REKLAMA

15Dziennik „Le Parisien” odnalazł sprawców dość niezwykłego porwania Jacquesa Chiraca w 1983 roku. Chodzi jednak o woskową figurę tego polityka, którą zabrano z Muzeum Grévin w Paryżu.

Chirac był wtedy merem Paryża. O kradzieży jego postaci z muzeum figur woskowych było dość głośno. W końcu kilka dni później odkryto ją nagle w pełnym ludzi ZOO w podparyskim Vincennes.

REKLAMA

Sprawców tego „żartu” nigdy nie znaleziono, a motywu działania nie pzonano. Teraz do redakcji „Le Parisien” zgłosił się jednak autor tej kradzieży, który zastrzegł sobie anonimowość.

„Mózg” operacji jest dziś… prawnikiem. Wyjaśnił, że akcję przeprowadziła grupa studentów i był to żart. Wspominał różne wygłupy, których autorami byli studenci Uniwersytetu w Nanterre z wydziału prawa i socjologii. Najbardziej skłonni do takich akcji mieli być właśnie prawnicy.

Dzisiejszy adwokat przyznaje się także do podobnej kradzieży w 1980 roku woskowej figury ówczesnego I Sekretarza FPK Georgesa Marchais’a. On także trafił do ZOO, a konkretnie do groty na wybiegu niedźwiedzia brunatnego.

Media wówczas spekulowały, że za wsadzeniem komunisty do klatki niedźwiedzia stali… prawicowi ekstremiści. To nieprawda, mówi dziś autor żartu, chociaż dodaje, że rzeczywiście chodziło o konotacje niedźwiedzi ze Związkiem Sowieckim i jego kontrolą nad Francuską Partią Komunistyczną. Nasze happeningi nie były jednak polityczne- dodaje.

Trzy lata później w muzeum Grévin zajęli się Chirakiem. Najpierw poluzowali postument, a później wyrwali figurę w i uciekli biegiem przez główne wejście ku zdumieniu zwiedzających. Strażnik muzeum gonił ich wówczas przez centra handlowe w pobliżu Opery Garnier.

Dotarli jednak do pożyczonego od rodziców auta, które dwukrotnie im gasło, a w tym czasie Chirac siedział na tylnym siedzeniu. W końcu dotarli do domu, gdzie po odreagowaniu akcji alkoholem robili sobie zdjęcia Chiraka w rożnych pozach, przybranego m.in. w poniemiecki hełm.

Wrzawa medialna wokół tej sprawy mocno ich wystraszyła. Figura Chiraca została w końcu podrzucona do ZOO, a do AFP trafił list z komunikatem o fałszywej grupie akcji podpisany pseudonimami.

REKLAMA