
Pod hasłem „Wolność, Równość, Ojcostwo” (Liberte, Egalite, Paternite) ulicami francuskiej stolicy przeszło 600 tys. ludzi. Wielką demonstrację przeciw projektowi ustawy zezwalającej na „homorodzicielstwo” zorganizowało stowarzyszenie „Manifa dla wszystkich”. W tłumie ludzi widać było także biało-czerwone flagi i mieszkających w Paryżu Polaków.
Niedzielne wydarzenia zgromadziło 600 000 ludzi, chociaż padały też cyfry 74 500, a wykonaniu prefektury nawet niecałe 50 tys., co przyjęto wybuchem śmiechu. To pierwszy znak oporu wobec tzw. ustawy bioetycznej, która zezwala na na in vitro (PMA) dla par lesbijskich, ale też już przemyca uznawania rodzicielstwa par homoseksualnych, które fundują sobie dzieci za granicą przez tzw. surogację (wynajęcia do rodzenia im dzieci matek).
Ustawa pozbawia dzieci taty i właśnie dlatego w republikańskiej dewizie pojęcie „braterstwa” zastąpiono terminem „ojcostwo”. 600 tys. osób na ulicach robi wrażenie, ale warto przypomnieć, że ten sam organizator w czasie wprowadzania we Francji „małżeństw dla wszystkich” potrafił zmobilizować do protestu w 2012 roku nawet ponad milion manifestantów.
I tym razem jednak w Paryżu pojawiła się znowu „inna Francja”, która zdaniem „postępowców” powinna odejść do lamusa. Rodziny z dziećmi w wózkach razem z dziadkami, sporo młodzieży, francuska prowincja, katolicy.
Ustawie zarzuca się krzywdzenie dzieci przez pozbawianie ich z góry ojcostwa. PMA prowadzi też do GPA (surogacji) i komercjalizacji, czyli współczesnego handlu dziećmi. Jednak z uczestniczek, pielęgniarka z Cannes mówiła, że szykujemy naszym wnukom przyszłość, w której będą sobie wybierały „dzieci z katalogów”. Dziecko staje się „towarem”.
Przed Senatem uczestnicy manifestacji skandowali: „Ojciec, matka: to podstawa”. Postulaty „manify dla wszystkich” wsparł Kościół, ale nie wszyscy hierarchowie się tu znaleźli. Był ks. abp Dominique Rey, ordynariusz Fréjus-Toulon, który też mówiło o zagrożeniu społecznych fundamentów.
Zabrało dużej części polityków, którzy zdaje się z tą ustawą się pogodzili. Dwuznaczną postawę prezentowała np. Marine Le Pen, ale i część polityków Republikanów. Z kolei deputowana Agnès Thill, którą wykluczono z prezydenckiej partii LREM za jej sprzeciw wobec PMA, nie tylko na manifestacji była, ale urządzono jej tu owację. W marszu wsparło ją kilku innych deputowanych.
je suis à la manifestation contre la PMA et la GPA qui suit,mettre au monde des enfants déjà orphelins de père c’est jouer les apprentis sorciers, c’est trahir un principe fondateur : la responsabilité des adultes ! Ici avec Lefur,Agnès ex deputèe LREM qui refuse ce déni du père pic.twitter.com/u2Fvp9fX9S
— Jacques Myard (@JacquesMyard) October 6, 2019
Organizatorzy „czekają teraz na reakcje rządu”. Wiceprezes „Manify dla wszystkich” Albéric Dumont, mówi, że jeżeli głos ulicy nie zostanie wysłuchany, kolejny wielki marsz zaplanowano na 1 grudnia.
Mobilisation historique pour le coup d’envoi de #MarchonsEnfants contre la #PMAsansPère et la #GPA !
Bravo à toutes les équipes et merci à tous d’être venus si nombreux ❤️#6octobre pic.twitter.com/AtyJJYzfbq— Albéric Dumont (@albdmt) October 6, 2019
Źródło: Le Figaro