
Reżyser i scenarzysta Janusz Kondratiuk zmarł w poniedziałek po ciężkiej chorobie – poinformował prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich Jacek Bromski. Jeszcze dwa tygodnie wcześniej udzielił dziennikarzowi „Faktu” ostatniego wywiadu, chyba już wtedy coś wiedział, przeczuwał…
– Nie chcę wiedzieć kiedy umrę – wyrwał się w pewnym momencie udzielając wywiadu dziennikarzowi „Faktu”. Chwilę później przytoczył ostatnią rozmowę w gabinecie medycznym, dało mu to wiele do myślenia. – Lekarz pożegnał mnie słowami „Z Bogiem”. Zrozumiałem, że chce mi coś powiedzieć – opowiadał Kondratiuk.
Dalej reżyser przybliżył dziennikarzowi realia polskiej służby zdrowia i tego z czym na co dzień muszą zmagać się ciężko chorzy pacjenci.
– Czy Pan widział dowolny SOR? Przecież to piekło. Ludzie płaczą na korytarzach, godzinami czekają, aż zostaną przyjęci, a niektórzy umierają nim ktoś się nimi zainteresuje. Polskie szpitale przypominają trochę koszary, a trochę więzienie. A jedzenie szpitalne nie ma nic wspólnego z dietą. Wszystko jest ohydne i śmierdzi trupem. Muszą to przechowywać nie w chłodni, a w kostnicy! – powiedział.
Kondratiuk zdradził też jak dowiedział się o chorobie, a było to zaraz po zakończeniu montażu jego ostatniego filmu – „Jak pies z kotem”. – W Sylwestra zdążyłem złożyć życzenia montażyście i pojechałem do domu. Tam żona przygotowała mi pysznego wędzonego łososia, którego przywiozła znad morza. Do tego zimną zmrożoną wódeczkę. Nabiłem kawałek ryby na widelec, uniosłem kieliszek i w tym momencie żona zapytała: „Co Ty taki żółty jesteś?”. Skończyło się to tak, że pojechaliśmy do szpitala i w ten sposób nigdy nie spróbowałem tej ryby i nigdy już nie napiłem się zimnej wódki – opowiadał.
Kolejny fragment tej historii to tragiczna opowieść o nieudolności lekarzy. – Wtedy lekarze twierdzili, że to nie jest nowotwór. Na początku ubiegłego roku zupełnie bez sensu mnie zoperowali. Wycięli woreczek żółciowy i zaszyli. Po upływie kolejnych kilku miesięcy zauważono coś co się umieściło między trzustką a wątrobą. Założyli mi protezę, którą parokrotnie zmieniali. Pół roku później zaniepokojony swoim stanem zdrowia poszedłem do innego specjalisty chirurga. On, gdy mnie obejrzał, stwierdził, że potrzebuję natychmiastowej operacji. Wtedy wycięto mi trzustkę. Straciliśmy ponad pół roku, a nowotwór w tym czasie rósł – wspominał Kondratiuk.
Janusz Kondratiuk urodził się 19 września 1943 r. w Ak-Bułak na terenie ówczesnego ZSRS, obecnie Kazachstanu. W 1969 ukończył reżyserię na PWSTiF w Łodzi.
Talent reżysera ujawniły wczesne fabularne filmy telewizyjne. Najgłośniejsze z nich to „Dziewczyny do wzięcia” z 1972 i „Czy jest tu panna na wydaniu?” z 1976, przy którym współautorem scenariusza był brat reżysera Andrzej.
Bracia Kondratiukowie w latach 70. często byli postrzegani jako spółka autorska, a ich filmy oglądano, jakby wyszły spod jednej ręki. Twórcy stronili od skomplikowanych fabuł, ich ulubioną formą była stylizacja na dokument, stawianie na talent aktorów, ich naturalność i brak pozy.
Swój ostatni film „Jak pies z kotem” Janusz Kondratiuk poświęcił pamięci swojego brata Andrzeja.
„Jak pies z kotem” to inspirowana osobistymi przeżyciami opowieść o skomplikowanych relacjach Janusza (Robert Więckiewicz) z jego starszym bratem Andrzejem (Olgierd Łukaszewicz). Gdy drugi z nich zapada na poważną chorobę, młodszy brat postanawia się nim zaopiekować. W nowej rzeczywistości będą musiały się odnaleźć również ich partnerki – Beata (Bożena Stachura) i Iga (Aleksandra Konieczna). Na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2018 r. Aleksandra Konieczna otrzymała nagrodę za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą, a Olgierda Łukaszewicza nagrodzono za najlepszą drugoplanową rolę męską.
W rozmowie we wrześniu 2018 r. Janusz Kondratiuk mówił, że choć sama opowieść o śmierci jego brata „jest tragiczna, w życiu śmiech przeplata się z tragedią i odwrotnie”. „Opowiadałem o tym właśnie tak, żeby można było się pośmiać i wzruszyć. I sądząc po reakcji publiczności, to mi się udało” – powiedział twórca. Jak dodał, „dla reżysera to jest najtrudniejsze zadanie – zagrać na klawiszach pomiędzy gatunkami, pomiędzy dramatem a komedią – żeby jedno łagodnie przechodziło w drugie”.
Źródła: Fakt.pl, PAP

![Kuźniar u Wysockiej-Schnepf broni Zełeńskiego i twierdzi, że Nawrocki powinien wysłać list. Korwin-Mikke: A czy Zełeński to zrobił? [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/01/korwin-mikke-prime-show-100x70.jpg)



![„Przecież to zdrada jest”. Biejat pojawiła się w ukraińskojęzycznej TVP. Padły skandaliczne słowa o Rzezi Wołyńskiej [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/magdalena-biejat-100x70.jpg)

