
Dziennik „Le Parsien” ujawnił, że dwóch agentów służb specjalnych z regionu paryskiego zostało „rozbrojonych” a jeden z nich został tymczasowo zawieszony w obowiązkach. Chodzi o ich możliwą radykalizację islamską.
Po ataki nawróconego na islam neofity i śmierci czwórki funkcjonariuszy na prefekturze, dokonano swoistego „przeglądu kadr”. Jak się okazuje sygnałów o radykalizacji islamskiej wśród pracowników służb specjalnych i policyjnych jest więcej.
Wg gazety „Le Parisien” liczba zgłoszeń na ten temat po zamachu na prefekturze zaczęła nagle rosnąć. Dwóch funkcjonariuszy w randze oficerskiej miało zostać „rozbrojonych”, a jeden z nich został tymczasowo zawieszony w pracy. Są to tylko dane z regionu paryskiego.
Wg dziennika jednym z ich jest 39-letni kapitan policji zawieszony „dla ostrożności” i poproszony o zwrot broni służbowej. W papierach znaleziono doniesienie o tym, że w 2011 roku po ślubie z muzułmanką, adwokatką zapuścił brodę, zmieniał relacje do kobiet w pracy, mówił często o tematach religijnych i uprawiał modły w biurze.
Prowadzono już wobec niego dochodzenie wewnętrzne, ale stwierdzono, że nie jest „zradykalizowany”, a tylko „pobożny”. W 2018 r. został przeniesiony na stanowisko „mniej operacyjne”, ale podobno nadal „wrażliwe”.
Później miał się rozwieść, zgolić brodę i przestać się afiszować z ostentacyjną religijnością. Po zamachach 3 października obawiano się jednak, że może tu chodzić tylko o maskowanie się, czyli „taqiya” – techniki ukrywania swoich poglądów zalecanej przez dżihadystów.
Drugi z „rozbrojonych” jest policjantem z Villeneuve-la-Garenne (departament Hauts-de-Seine). Ma 34 lata i kiedy przeszedł na islam został zwolniony z policji we wrześniu 2018 r. Po odwołaniu sąd administracyjny przywrócił go do pracy na początku 2019 r. Ten funkcjonariusz nie tylko przestał się zadawać z koleżankami w pracy, ale dodatkowo usiłował organizować w zbiorowe modły na komisariacie.
Był już oskarżany po pożyczenie broni i odznaki policy