
Tą sprawą żyła cała Polska. Tomasz Mackiewicz wraz Eli Revol próbował zdobyć szczyt Nanga Parbat pod koniec stycznia 2018 roku. Warunku pogodowe doprowadziły jednak do tragedii. Jak brzmiały ostatnie słowa Mackiewicza?
Próba zdobycia Nanga Parbat zakończyła się sukcesem, jednak podczas schodzenia ze szczytu pogoda uległa pogorszeniu i pojawiły się problemy. Eli Revol zostawiła Tomasza Mackiewicza samego i zeszła na dół.
Po Mackiewicza miała ruszyć ekspedycja ratunkowa, jednak złe warunki pogodowe spowodowały, iż akcja nie była możliwa. Ostatecznie uznano, że polski himalaista nie żyje.
Ta wyprawa wiązała się z dramatyczną decyzją Eli Revol, która musiała zostawić swego towarzysza, aby ratować swe życie. Francuska himalaistka do dziś rozpamiętuje zdarzenia z tamtych dni.
W ostatnim wywiadzie dla „Le Parisien” Revol po raz kolejny opowiedziała o tym, w jak złym stanie był Mackiewicz. – Jego nos, „zjadany” przez mróz, był cały biały, a krew płynęła mu z ust – opowiada himalaistka.
Revol po raz pierwszy postanowiła także ujawnić, jak brzmiały ostatnie słowa Polaka. – Jest mi zimno, chcę odpocząć – miał powiedzieć Mackiewicz.
Francuzka mówi także, iż nie mogła zachować się inaczej. Zostawiając Mackiewicza dodała mu otuchy. – Tomek, nie martw się, helikopter ratunkowy przyleci za kilka godzin – powiedziała.
– Muszę żyć z tym ostatnim obrazem Tomka, jego zachrypniętym głosem i słowami nadziei, które mu przekazałam. Do dzisiaj żałuję kilku rzeczy. Decyzje, które podjęliśmy z Tomkiem, pozostaną w mojej głowie – podkreśla Revol.
Źródło: Fakt/Le Parisien/NCzas








