Posiedzenie Sejmu było nielegalne. Prezydentowi grozi Trybunał Stanu! Wilk: Mówimy teraz bardzo poważne „sprawdzam” [VIDEO]

Krzysztof Kawęcki, Grzegorz Braun, Robert Majka, Jacek Wilk i Krzysztof Tołwiński/fot. Facebook Konfederacja
Krzysztof Kawęcki, Grzegorz Braun, Robert Majka, Jacek Wilk i Krzysztof Tołwiński/fot. Facebook Konfederacja
REKLAMA

Posłowie Konfederacji oraz niezależni alarmują, że ostatnie posiedzenie Sejmu było nielegalne. Jeśli prezydent podpisałby w przyszłości jakikolwiek dokument, nad którym pracowano, groziłby mu Trybunał Stanu.

Poseł Konfederacji i prawnik Jacek Wilk ocenił, że „fakty są druzgocące dla obecnego stanu prawnego Sejmu”. – 9 października zmarł ś.p. prof. Szyszko. W tej sytuacji marszałek Sejmu bezzwłocznie powinien wydać postanowienie o wygaśnięciu jego mandatu. Następnie również bezzwłocznie, w oparciu o informacje z PKW, powinien zawiadomić Krzysztofa Kawęckiego o możliwości objęcia mandatu. Jak słyszeli państwo z ust samego zainteresowanego […] takie zawiadomienie do posła Kawęckiego nie zostało przekazane – powiedział poseł Wilk.

REKLAMA

To oznacza, że Sejm na posiedzeniu 15 i 16 października obradował w składzie nieznanym konstytucji. A więc to posiedzenie – przynajmniej w tej części – jest nieważne z mocy z prawa i wszystko, co z niego wynika. Mówimy to nie dlatego, żeby szukać dziury w całym, tylko jest to test na rządy prawa. Jesteśmy [Konfederacja – red. nczas.com] formacją, która stawia na rządy prawa i która litery prawa się zawsze bezwzględnie trzyma i je stosuje – wyjaśnił Wilk.

Poseł Konfederacji zaproponował też dwa scenariusze. Według pierwszego, marszałek Sejmu powinien zwołać posiedzenie ponownie, przynajmniej od momentu, w którym złamano prawo. Jeśli zaś nie, to „wszystkie akty prawne z tego posiedzenia” powinny zostać „zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny”.

My jako legaliści mówimy teraz bardzo poważne „sprawdzam”. Czy rządy doprowadzą do wyprostowania tej sytuacji, czy będziemy udawać, że to posiedzenie Sejmu było legalnie i w składzie 458 posłów się odbyło. Bo się nie odbyło – stwierdził stanowczo.

Wcześniej poseł Robert Majka poinformował o złożeniu pism do marszałka Sejmu i prezes Trybunału Konstytucyjnego. – Złożyłem w tej sprawie pismo do pani marszałek Sejmu RP Elżbiety Witek, by się określiła, czy zostało złamane prawo odnośnie art. 96 ust. 1 Konstytucji. Złożyłem też pismo do Trybunału Konstytucyjnego do p. Julii Przyłębskiej, by również w tej sprawie się wypowiedziała – wyjaśnił poseł Majka.

Gdyby tak było, że mamy nie 460 posłów, ale 458, wszystkie akty prawne, które zostały podjęte w dniu 16 października 2019 roku, są nieważne z mocy prawa. Gdyby prezydent RP pan dr prawa Andrzej Duda podpisałby taką ustawę, moim zdaniem grozi za to Trybunał Stanu, gdyż jest to ewidentne złamanie ustawy zasadniczej – alarmuje poseł Majka.

Następnie głos zabrał poseł Krzysztof Kawęcki, były prezes partii Prawica Rzeczypospolitej, który latem wystąpił z ugrupowania Marka Jurka. – Nigdy nie traktowałem ani przez moment tej sytuacji w kategoriach osobistych. Mam swoje doświadczenie i lata działalności politycznej. Jeśli jestem tutaj jako osoba, której przysługuje możliwość i prawo zaprzysiężenia, to dlatego, że uważam sytuację za rzeczywiście naruszenie prawa przez formację, która zresztą w swojje nazwie ma to słowo – mówił poseł Kawęcki.

Po śmierci ś.p. prof. Jana Szyszko ten mandat, możliwość złożenia przyrzeczenia przypadła mojej osobie jako następnej, która jest tzw. wchodząca do parlamentu. Nie dostałem żadnej informacji od pani marszałek na ten temat, do tej pory zresztą. Nie chcę tego formułować, jakie były przyczyny tego stanu rzeczy. Czy jest to arogancja polityczna wynikająca z tego faktu, że akurat mandat […] ma objąć osoba, która nie reprezentuje ugrupowania Prawo i Sprawiedliwość, ale wówczas była w ugrupowaniu, które wówczas współpracowało z PiS – teraz nie współpracuje – czy taka sytuacja miałaby miejsce gdyby kolejną osobą po ś.p. prof. Szyszko uprawnionym byłby członek PiS. Nie trzeba być konstytucjonalistą by stwierdzić, że ta sytuacja jest po prostu nie do zaakceptowania – powiedział poseł Krzysztof Kawęcki.

Podkreślił ponownie, że nie chce formułować oceny, czy „była to arogancja polityczna czy wręcz świadome działanie”, czy „skandaliczne zaniedbanie organizacyjne”. – W jednym i drugim przypadku nic nie usprawiedliwia tego postępowania – zaznaczył.

Porównał sytuację do meczu UEFA, gdy Legia wprowadziła zawodnika wcześniej nie zgłoszonego do meczu z Celtic Glasgow. UEFA wówczas uznała zwycięstwo Celtic Glasgow walkowerem, choć Legia wygrała mecz 6:1.

Nie możemy pozwolić na to, by tak było łamane w Polsce prawo, by łamana była w Polsce Konstytucja. To jest sprawa zbyt poważna, byśmy przeszli obok tego obojętnie – podsumował zaznaczając, by „odejść od uznaniowości”.

REKLAMA