
Kevin Sorbo stał się światową gwiazdą serialu „Herkules”. W trakcie kariery jednak nawrócił się na chrześcijaństwo i ograniczył swoją karierę. W najnowszym wywiadzie ujawnił, jak przechlapane mają osoby o konserwatywnych poglądach w Hollywood.
Kevin Sorbo urodził się w 1958 roku w stanie Minnesota w USA. Pracował jako ochroniarz, model i aktor reklamowy. Sławę zdobył 1994 roku dzięki roli Herkulesa w serii filmów oraz seriali. „Herkules” doczekał się 6 sezonów i 111 odcinków i bił wszelkie rekordy popularności.
Sorbo w pewnym momencie jakby zniknął. Jednak nie całkiem. Dalej grał w filmach i serialach, ale skierowanych do konserwatywnego odbiorcy. Produkcje te miały też o wiele niższy budżet, choć o niektórych było całkiem głośno. Wystarczy chociażby wspomnień „Bóg nie umarł”.
Ta zmiana spowodowana była nawróceniem i poglądami aktora. Jak sam stwierdza, w Hollywood stał się osobą niepożądaną.
W rozmowie z Fox News Sorbo mówił o swojej najnowszej produkcji „The Reliant”. Film opowiada o rodzinie w prowincjonalnym miasteczku, która musi zmierzyć się z zamieszkami.
– Zauważyłem to dosyć szybko, jakieś 10 lat temu. Zacząłem głośniej mówić o moich poglądach i to wystarczyło, żeby we mnie uderzyć – powiedział Kevin Sorbo.
– Znam ludzi z pierwszej ligi, aktorów, reżyserów i producentów, którzy otwarcie mówią, że nie chcą pracować z konserwatystami. Ci sami ludzi trąbią o tolerancji. Myślę, że powinni spojrzeć w lustro albo zajrzeć do słownika i sprawdzić definicję słowa „tolerancja” – dodaje aktor.
Tak było też w jego przypadku. Oferty przestały do niego napływać, gdy zaczął mówić o swoich poglądach otwarcie.
Sorbo od 21 lat jest żonaty z Sam Jenkins, którą poznał na planie „Herkulesa”. Ma dwóch synów i córkę – wszyscy w nastoletnim wieku.
Źródła: wp.pl/nczas.com