
Były strażnik SS z niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof składał 25 października zeznania. Wiele wypowiedzianych przez niego słów zostało uznanych przez opinie publiczną za skandaliczne i szokujące.
Bruno Dey to 93-letni SS-man, który stanął 25 października przed sądem w Hamburgu. W latach 1944-45 pracował jako strażnik w niemieckim obozie koncentracyjnym Stutthof. Hamburski sąd oskarżył go o morderstwo.
– Widziałem, jak ludzie prowadzeni są do komory gazowej. Nie wiedziałem, że są zagazowywani – miało powiedzieć Dey podczas składania zeznań.
SS-man zeznawał, że do komór prowadzono grupy „20-30 osób, które nie stawiały oporu”. Starzec nie pamiętał jakiej byli płci, ponieważ przez ogolone głowy trudno było to rozpoznać. Dey utrzymuje, że nie miał pojęcia co się później działo z tymi ludźmi.
– Nie widziałem nikogo, kto by wyszedł – powiedział.
Pomimo sędziwego wieku wieku, mężczyzna zostanie osądzony w sądzie dla nieletnich. Wynika to z tego, że służbę pełnił jako 17-latek.
Źródło: rp.pl