Plagi egipskie spadają na Warszawę. Trzaskowski powinien się bać

Rafał Trzaskowski. / foto: Facebook: Konfederacja
Rafał Trzaskowski. / foto: Facebook: Konfederacja
REKLAMA

„Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia” – pisał Henryk Sienkiewicz i nie inaczej brzmiałby dziś prolog do urzędowania prezydenta Trzaskowskiego. Lista „nieszczęść”, które dotykają stolicę pod zarządem Rafała Trzaskowskiego wydłuża się z dnia na dzień.

Plagi są rozmaite. Burmistrzom dzielnic wpadają przez okna paczki z trefnymi pieniędzmi, auta zabijają ludzi na ulicach, podejrzani sutenerzy okazują się beneficjentami miejskich dotacji, nieczystości miejskie wpadają wartkim nurtem do Wisły, a spalarnia śmieci sama nadaje się do spalenia, jako i palety, które leżakowały sobie przez lato na Placu Bankowym.

REKLAMA

Odpady z „Czajki” rozwozi się po okolicy, ale sprawiedliwość może też dosięgnąć i samo miasto, które może zatonąć w śmieciach. Ich sortownia na ul. Zawodzie, należąca do spółki Remondis, przestała właśnie przetwarzać odpady, które odbierała z zachodnich dzielnic Warszawy.

Sortownia straciła uprawnienia do korzystania z instalacji, która do tego służyła, bo była od dłuższego czasu źródłem „odczuwalnej uciążliwości zapachowej w sąsiedztwie”, co zostało potwierdzone przez kontrole inspektoratu prowadzone pod koniec sierpnia. W ich wyniku przedstawiciel zakładu został ukarany.

Teraz odpady pochodzące z Wilanowa i Ursynowa są tylko przeładowywane na terenie zakładu przy ul. Zawodzie 18 i transportowane „do dalszego zagospodarowania w innych instalacjach na terenie województwa mazowieckiego” – zapowiedziała rzeczniczka WIOŚ.

Dyrekcja firmy Remondis potwierdziła PAP, że wstrzymała przetwarzanie odpadów w tej instalacji, choć śmieci odbiera. Dominika Wiśniewska z biura prasowego miasta stołecznego Warszawy poinformowała, że sytuacja w sortowni śmieci na Siekierkach nie będzie miała wpływu na gospodarowanie odpadami w stolicy, ale pożyjemy, zobaczymy…

Źródło: PAP

REKLAMA