
Dziś dzień Wszystkich Świętych, 1 listopada wspominamy tych, których już dziś z nami nie ma. Są wśród nich między innymi znani młodzi dziennikarze TVP, którzy odeszli od nas przedwcześnie. Wszystkich ich połączyła praca w telewizji publicznej oraz śmierć w młodym wieku.
W cyklu „(Nie)zapomniani. Cmentarne historie”, „Super Express” przypomina historię dziennikarzy TVP, którzy prowadzili programy młodzieżowe w latach 90., jednak wielkiej kariery nie zrobili, a wszystko przez tragiczną śmierć, która spotkała każdego z nich.
Pierwszym z nich był Stanisław Siejka, który odszedł w listopadzie 1994 roku. Mężczyzna był spikerem telewizyjnym, którego można było usłyszeć w popularnej jedynce i dwójce. Mężczyzna zmarł w wyniku wirusowego zapalenia opon mózgowych, co było o tyle nieszczęśliwym przypadkiem, że choroba ta bardzo rzadko prowadzi do śmierci.
Kolejnym dziennikarzem młodzieżowym, prowadzącym kultowy program „5-10-15”, był Marcin Kołodyński. Jako nastolatek był także aktorem, pojawił się w filmie „Chłopaki nie płaczą”, czy serialu „Rodzina Zastępcza”. Zginął w lutym 2001 roku w wyniku nieszczęśliwego wypadku.
20-latek zginął w wypadku podczas snowboardowego wyjazdu w góry. Zjeżdżając późnym wieczorem po stoku miał zboczyć z trasy i na nieoświetlonym fragmencie trafił w ratrak. Kolejnym z dziennikarzy jest Wojciech Błaszczuk, prezenter „Roweru Błażeja”, który zmarł w wieku 24 lat.
Mężczyzna który przyjaźnił się z Kołodyńskim zmarł zaledwie kilka miesięcy po nim w wypadku drogowym. Niedawno minęła 18 rocznica jego śmierci. Ostatnią uwzględnioną w zestawieniu osobą jest Marcin Pawłowski, który był dziennikarzem TVN, ale wcześniej pracował w TVP.
W młodym wieku zachorował jednak na nowotwór narządów miękkich. Śmiertelna choroba mężczyzny doprowadziła do jego śmierci w wieku zaledwie 33 lat. Pawłowski zmarł w listopadzie 2004 roku.
Źródło: Super Express