W UNESCO założyli stringi na nagie posągi, aby „nie obrażać niektórych wrażliwości”

Posąg w stringach Fot. Tweeter L'Important
REKLAMA

W paryskiej siedzibie UNESCO na dwa posągi artysty Stéphane’a Simona naciągnięto stringi. Podobno nie chciano obrażać „niektórych wrażliwości”. Wyszło jeszcze gorzej, bo po pierwsze posągi takie wyglądały znacznie bardziej obskurnie, a po drugie taka „cenzura” stała się przedmiotem powszechnych kpin.

Posągi w bieliźnie pojawiły się podczas Dni Dziedzictwa Kultury. Inspirowane antyczną rzeźbą dwa posągi zostały skonstruowane przez Stéphana Simona przy użyciu technologii 3D. Połączenie klasyki i nowych technologii.

REKLAMA

Jak na antyczne dzieła przystało posągi przedstawiały nagie postacie, ale ktoś wpadł na pomysł dość pruderyjny i naciągnął na nie stringi zakrywające przyrodzenie. Pewnie niektórzy uznali, że taka jest „wizja artysty”, ale posągami zainteresowała się dziennikarka Sophie Coignard i okazało się, że to jednak wizja, nie artysty, ale… UNESCO”.

W mediach pojawiły się kpiny, więc wezwana do tablicy dyrekcja wyjaśniła, że było to… nieporozumienie. „Kwestia nagości została poruszona na spotkaniu technicznym”, a sam „artysta zaproponował pocztą elektroniczną przykrycie części intymnych”. Stéphane Simona zaprzecza i mówi, że jest oburzony.

Po dementi Simona, UNESCO stwierdziło, że był to „błąd zrodzony z nieporozumienia” i „nadmiaru zapału” jednego z jego pracowników, który nalegał na okrycie posągów. Zrzucono też winę na jego stres w związku z obowiązkami organizacyjnymi. „W żadnym przypadku nie chcieliśmy cenzurować artysty, chociaż rozumiemy, że poczuł się dotknięty”. UNESCO przeprosiło też za „poważny błąd”.

Akcja UNESCO wywołała jednak wiele żartów. Po tej wpadce zaproponowano np. taką wizję przedstawiania w Luwrze obrazu Mona Lisa:

Źródło: L’Important/ VA

REKLAMA