Bułgaria ma być ośrodkiem rosyjskiego wywiadu wojskowego na Bałkanach, a Serbia wywiadu cywilnego

Władimir Putin. Foto: PAP/ITAR-TASS
Władimir Putin. Foto: PAP/ITAR-TASS
REKLAMA

Taką tezę postawił prorządowy bułgarski dziennik „24 czasa”. Artykuł ma związek z niedawną aferą szpiegowską, w wyniku której Sofia wydaliła rosyjskiego dyplomatę. Był to pierwszy sekretarz rosyjskiej ambasady Władimir Rosjaiew.

Wg dziennika kierował on rosyjską siecią wywiadu wojskowego na całym Półwyspie Bałkańskim, a do Sofii przybywali po instrukcje i na konsultacje pracownicy tej struktury z całego regionu.

REKLAMA

W wywiadzie telewizyjnym bułgarski premier Bojko Borisow powiedział, że rosyjski dyplomata próbował zwerbować dyrektora jednej ze służb, mającego dostęp do tajnych informacji. Dyrektor osobiście poinformował premiera o próbie, w związku z czym zostały podjęte niezbędne kroki.

Premier Borisow pochwalił jednak rojsę i sibie samego: „Należy podkreślić z uznaniem, że Rosyjska Federacja nie odpowiedziała takim samym krokiem. Putin zna mnie dobrze i wie, że nie poddaję się presji. Kiedy wszyscy wydalali rosyjskich dyplomatów, nie wygnałem ani jednego. Lecz gdy przyłapano dyplomatę na wysokim stanowisku podczas próby werbowania moich ludzi, natychmiast zareagowałem” – oświadczył dość dumnie.

Bułgarska gazeta pisze, że „wydalony rosyjski dyplomata był bardzo bezczelny i arogancki i zachowywał się jak u siebie w domu”. Chodził na spotkania z bułgarskimi oficerami i prawie otwarcie obiecywał im zapłatę oraz awans służbowy w zamian za informacje wojskowe. Interesował się rodzajami broni, wydatkami na obronę, dyslokacją zbrojeń i nowym uzbrojeniem sojuszników.

Po ujawnieniu i otrzymaniu dowodów o działalności szpiegowskiej z rosyjską ambasadą uzgodniono, że dyplomata opuści Bułgarię bez zbytniego szumu. Według dziennika Sofia prawdopodobnie nie chciała nagłaśniać sprawy ze względu są toczące się z Rosją negocjacje gazowe.

Okazało się jednak, że dyplomata nie wyjechał w wyznaczonym terminie, a rosyjska ambasada zażądała noty od bułgarskiego MSZ i dopiero po jej otrzymaniu Rusjaiew wyjechał z kraju. „Twarde” stanowisko bułgarskich władz ie jest więc wolne od pewnych dwuznaczności.

Bułgarska gazeta pisze, że w większości krajów NATO oficerowie kontrwywiadu mają obowiązek meldowania o nawet przypadkowych spotkaniach z rosyjskimi dyplomatami. W Bułgarii takiego obowiązku nadal nie ma. „W Sofii jest około 200 rosyjskich dyplomatów, których zadaniem nie jest koniecznie gwarantowanie bezpieczeństwa rosyjskich turystek na wybrzeżu czarnomorskim” – pisze gazeta.

Źródło: PAP

REKLAMA