Wałęsa udzielił wywiadu Włochom o papieżu. Opowiedział też o tym jak przewidział upadek berlińskiego muru

Lech Wałęsa na wyborach/fot/PAP
Lech Wałęsa na wyborach/fot/PAP
REKLAMA

„Byliśmy sami, a potem przybył Wojtyła” – tak zatytułowano wywiad z byłym prezydentem Lechem Wałęsą, opublikowany 2 listopada we włoskim dzienniku „La Repubblica”. Tematem rozmowy były wydarzenia, które doprowadziły do upadku muru berlińskiego.

Wywiad ukazał się w literackim dodatku, który poświęcony jest w całości zbliżającej się 30. rocznicy upadku muru berlińskiego. Przywołując okres narodzin Solidarności, Wałęsa stwierdził: – Cały świat mówił nam: przestańcie robić głupoty, w kraju kontroluje was krok po kroku dwieście tysięcy sowieckich żołnierzy, wokół Polski jest ich ponad milion, są silosy broni nuklearnej.

REKLAMA

– Powtarzano nam, że działania były z góry przegrane, że komunizm jest nietykalny – dodał Wałęsa. Podkreślił, że wszystko zmieniło się wraz z wyborem Jana Pawła II i jego pierwszą pielgrzymką do Polski w 1979 roku.

Zdaniem Wałęsy polski papież „przyspieszył bieg zdarzeń” i nakłonił do pokojowego protestu, a przede wszystkim – stwierdził – sprawił, że nie doszło do rozlewu krwi.

Dalej zaczął mówić o tym, jak rozmawiał z Janem Pawłem II o murze berlińskimł: – Właśnie dlatego, że ja i Ojciec Święty znaliśmy się dobrze, nie mówiliśmy o tym, rozumieliśmy się bez słów.

Przywołał dzień poprzedzający upadek muru berlińskiego, czyli 8 listopada 1989 roku, przypominając, że kanclerz Helmut Kohl był wtedy w Warszawie.

Wieczorem poprosił o spotkanie z Solidarnością. Przyjeżdżamy. Po wymianie uprzejmości mówię: panowie, za chwilę upadnie mur w Berlinie, a potem upadnie ZSRR, jesteście gotowi na to trzęsienie ziemi? Odpowiada mi niemiecki minister spraw zagranicznych (Hans-Dietrich) Genscher: drogi przyjacielu, chcielibyśmy mieć problemy tego rodzaju, ale zanim to nastąpi, wyrosną wysokie drzewa na naszych grobach”.

Źródło: PAP

REKLAMA