
Po wywiadzie prezydenta Emmanuela Macrona dla tygodnika „Valeurs Actuelles” Jego Ekscelencja ambasador Francji na Ukrainie Etienne de Montaigne de Poncins został wezwany do MSW w Kijowie i poproszony o złożenie wyjaśnień.
Macron zdaje się mocno rozgniewał Ukraińców. Odnosząc się do tematu imigracji „w ramach limitów” i pracowników w zawodach, których nie chcą wykonywać sami Francuzi, powiedział, że wolałby „mieć legalnych imigrantów z Gwinei lub Wybrzeża Kości Słoniowej, którzy będą wykonywali takie prace, niż nielegalne sieci pracowników bułgarskich, czy ukraińskich”.
Podobno ukraińska dyplomacja zadowoliła się wyjaśnieniami ambasadora Etienne’a de Montaigne de Poncins, który stwierdził, że „po stronie francuskiej nie było żadnych skarg przeciwko obywatelom Ukrainy we Francji”. „Słowa Macrona na temat migracji i legalnego zatrudnienia zostały wyjęte z kontekstu” – dodała strona francuska.
Jednak przed tym spotkaniem, Konstiantyn Jelcyjew, doradca dyplomatyczny byłego prezydenta Petro Poroszenko, był oburzony uwagami francuskiej głowy państwa i mówił o „uprzedzeniach” wobec Ukrainy.
Macron zdaje się rzeczywiście naszej części Europy nie lubi. Zestawienie Ukraińców i Bułgarów może świadczyć, że nie za bardzo orientuje się, kto w Unii jest, a kto nie. Wie za to od dawna, że np. tacy „polscy hydraulicy” kradną pracę, że firmy przenoszą się mu na Wschód, że nie ma podatków z transportu drogowego. Kijów przeszkadza mu w przyjaźni z Putinem, a poza tym on tych Gwinejczyków chyba naprawdę lubi…
L'interview d'Emmanuel Macron à Valeurs actuelles a fait réagir… jusqu'en Ukraine. Le ministère ukrainien des Affaires étrangères a « invité » l'ambassadeur de France à Kiev, pour lui demander des explications « sur des propos rapportés https://t.co/PaK5mva07h
— Le Parisien (@le_Parisien) November 2, 2019
Źródło: Le Parisien