
Poseł Krystyna Pawłowicz ma zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Co ciekawe, wcale nie oburzyła się tą propozycją, wręcz przeciwnie. Tymczasem ponad trzy lata temu podważała sens istnienia tej instytucji. Czy zmiana zdania wynika z faktu, że to ona będzie teraz beneficjentem sutych wypłat z naszych pieniędzy?
– Mam nadzieję,że po tak wielkim skompromitowaniu Trybunału Konstytucyjnego przez obecnych jego sędziów i prezesa,nie będzie oporów,by przy najbliższej okazji konstytucyjnej większości w Sejmie ZLIKWIDOWAĆ TK,ewentualnie pozostawić mu jedynie kompetencję do wyroków o charakterze NIEWIĄŻĄCYCH OPINII prawnych.
ŻADNEJ WŁADZY dla sędziów.Żadnej – napisała na Facebooku 29 sierpnia 2016 roku poseł Krystyna Pawłowicz.
– Demokracja ma być uwolniona spod kurateli walczących z demosem prawników.Tak, jak było to wcześniej,gdy lewactwo w Europie nie narzuciło jeszcze kagańca trybunalskich blokad na decyzje większości społeczeństwa. Wiele krajów,np.Wlk.Brytania,czy Holandia świetnie funkcjonują BEZ żadnych uzurpacji sędziowskich i bez walki trybunałów o „ostatnie słowo” w państwie – dodała Pawłowicz.
– Samo istnienie tworu o cechach Trybunału Konstytucyjnego łamie zasady demokracji,bo kilku niekontrolowanych prawników nie pochodzących z wyborów uchyla narodowe kompromisy,wolę narodów i jego sejmowej reprezentacji. W demokracji władzę zwierzchnią sprawuje NARÓD,bezpośrednio lub poprzez swych przedstawicieli w parlamencie.A nie żaden sąd czy trybunał.Ani też jakiś ich prezes od resocjalizacji. Wróćmy do NORMALNOŚĆI – podsumowała.
Najwyraźniej – z pewnością nie z powodu wielkich pieniędzy – Pawłowicz dzisiaj zmieniła zdanie.
– W związku z wystawieniem przez PIS mojej kandydatury na sędziego Trybunału Konstytucyjnego zawieszam swą aktywność na facebooku. Wszystkim,którzy tu ze mną wymieniali poglądy dziękuję. Wiele się tu nauczyłam. Naszą Ojczyzną jest Polska – czytamy w dzisiejszym wpisie Pawłowicz.
No cóż. Jak widać, nawet poseł Pawłowicz wie, że pecunia non olet. Tylko czemu zwolennicy PiS wciąż pozwalają robić z siebie głupków, powtarzając hasła, że „do polityki nie idzie się dla pieniędzy” albo że ich ugrupowanie różni się czymkolwiek od zdeklarowanego lewactwa?