Czy to szaleństwo kiedyś się skończy?! Greta Thunberg poskarżyła się i od razu dostała finansowanie na kolejne głupstwo

Greta Thunberg. Foto: PAP/EPA
Greta Thunberg. Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Greta Thunberg, znana na całym świecie wagarowiczka ze Szwecji, po raz kolejny przepłynęła Atlantyk by dostać się Nowego Jorku, skąd planowała dostać się na szczyt klimatyczny w Chile. Okazało się jednak, że szczyt odbędzie się w Madrycie. Jako, że nastolatka ma awersję do latania samolotem, musiała wyżebrać środki na kolejny rejs, tym razem w dobrą stronę. Pieniądze dostanie od hiszpańskiego rządu.

Ekolodzy są naprawdę koszmarni w planowaniu. Grudniowy szczyt klimatyczny miał się odbyć pierwotnie w Chile. Oczywiście zaproszono na niego wagarowiczkę ze Szwecji, odpowiedzialną za to, że setki tysięcy dzieci na świecie zamiast do szkół chodziły na „strajki klimatyczne”. Miejsce szczytu uległo jednak zmianie.

REKLAMA

Greta Thunberg, bo o niej mowa, ma awersję do latania, którą tłumaczy dbaniem o środowisko. Wszędzie dociera więc drogą morską. Zupełnie nie przeszkadza jej już to, że i tak dla bezpieczeństwa latają nad nią samoloty i prawdopodobnie finalnie środowisko bardziej ucierpi na jej pokazówce, niż gdyby bez wygłupów wsiadła do samolotu i poleciała na miejsce.

Gdy dziewczyna dotarła do Nowego Jorku, skąd chciała dostać się do Chile, to ekolodzy zmienili miejsce szczytu na Madryt. Nastolatka była w kropce – okazało się, że popłynęła w zupełnie złą stronę. Musiała wyżebrać od kogoś pieniądze na kolejny rejs.

– Okazuje się, że przepłynęłam pół świata w złym kierunku :). Muszę teraz znaleźć sposób, jak pokonać Atlantyk w listopadzie. Gdyby ktoś mógł mi pomóc w transporcie, byłabym bardzo wdzięczna – napisała w swoich mediach społecznościowych.

Środki postanowił wyłożyć rząd Hiszpanii. Tak, ten sam rząd, który nie potrafi rozwiązać kryzysu katalońskiego, ma czas na zajmowanie się problemami nastoletniej eko-turystki.

Źródło: Polsat News

REKLAMA