
Szeregowy Ramil Szamsutdinow zastrzelił 6 żołnierzy i 2 oficerów. Szeregowiec utrzymuje, że do tego czynu popchnęła go obawa przed gwałtem ze strony żołnierzy.
Zatrzymany szeregowy tłumacząc się przed komisją śledczą stwierdził, że oddał śmiertelne strzały w kierunku ośmiu żołnierzy w obawie przed gwałtem, którego chcieli się oni na nim dopuścić.
– Tego dnia zapowiedzieli, że mnie poniżą. Ostrzegli, że zgwałcą. Porucznik powiedział mi tego dnia, że stanie się to podczas warty. Wiedziałem, że wszyscy młodzi żołnierze zostali już poniżeni. I tego wieczoru była moja kolej. Nie miałem do kogo pójść, bo oficerowie sami mnie bili. Nie wiedziałem, co mam robić, uciekać nie mogłem, bo wszystko było zamknięte – powiedział Szamsutdinow.
Badająca sprawę komisja odkryła konflikt pomiędzy strzelcem, a jednym z oficerów. Śledczy uznali, że zabicie napastników nie było jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji.
Ramil uważa jednak, że nie mógł nic innego zrobić, choć stwierdza również, że dwie osoby zginęły niepotrzebnie.
– Szkoda, że przypadkowo zastrzeliłem dwóch chłopaków, którzy nie mieli z tym nic wspólnego – powiedział.
Media rosyjskie donoszą o efekcie „fali” w wojsku, jednak oficjalne stanowisko państwowych przedstawicieli jest takie, że nic takiego się nie dzieje.
Ramil Szamsutdinow jest synem bohatera wojennego, który brał udział w wojnie czeczeńskiej.
Źródło: Belsat