
72-letni brytyjski kierowca został wylegitymowany przez policję po stłuczce, w której zawinił drugi kierowca. Funkcjonariusze odkryli jednak ze zdziwieniem, że poszkodowany jeździ od ponad pół wieku bez prawa jazdy.
Brytyjczyk miał znacznie więcej szczęścia, niż np. w Polsce Artur Zawisza. Swoje prawo jazdy stracił jeszcze w 1969 roku, ale dzięki jeździe zgodnej z przepisami nigdy nie był kontrolowany.
Do zdarzenia doszło w miejscowości Uffculme, w południowo-zachodniej Anglii, kiedy to policja została wezwana na miejsce zderzenia się dwóch pojazdów. Na osobowy samochód najechała furgonetka. Okazało się, że 72-latek nie ma prawa jazdy, ani ubezpieczenia.
Brytyjczyk nie jest tu rekordzistą. 60 lat bez prawa jazdy jeździł pewien Francuz złapany podczas kontroli drogowej Lens. Także 70-latek z Noisy-le-Sec natychmiast przyznał, że nie może przedstawić prawa jazdy ani ubezpieczenia.
Przed sądem w Bethune (Pas-de-Calais) przyznał się, ze jeździ bez wymaganych dokumentów od 1959 roku. Wyjaśnił, że prowadzenia samochodu nauczył go brat, bo nie zdał egzaminu. Został skazany na dziesięć miesięcy więzienia, w tym sześć w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 300 euro.
Można też przypomnieć przypadek z sierpniu 2010 r., kiedy to 79-letni niemiecki kierowca został zatrzymany Oberhausen za przekroczenie linii ciągłej. Po sprawdzeniu w komputerze okazało się miał zatrzymane prawo jazdy od 1959 r. za recydywę jazdy po alkoholu. Później najwyraźniej picie porzucił. Sąd był jednak mało wyrozumiały i zakazał mu prowadzenia pojazdów do roku… 2031.
Ciekawy jest też inny przypadek z Francji. Żandarmeria w Les Hautes-Pyrenéees zatrzymała auto 64-latka, który jeździł do tej pory bez uprawnień, ale i bez przewinień przez 46 lat. Do rekordu daleko, ale interesujące było jego tłumaczenie się przed sądem. Oskarżony wyjaśnił, że nigdy nie zdawał egzaminu na prawo jazdy, bo… nie umie czytać, ani pisać.
Źródło: France Ouest