Pomimo kontrowersji, świetny debiut filmu Polańskiego. Skandal seksualny okazał się dobrą promocją. We Francji rekordowa widownia i sukces kasowy [WIDEO]

Roman Polański i feministki w akcji. Foto: PAP
Roman Polański i feministki w akcji. Foto: PAP
REKLAMA

Zdaje się, że rozgłos i protesty przeciw Romanowi Polańskiemu nie tylko nie zaszkodziły jego premierze, ale wręcz napędziły dodatkowych widzów. Film „J’accuse” obejrzało w pierwszym dniu 46.400 widzów, a razem z pokazami przedpremierowymi było to 56. 600.

To jeden z lepszych tegorocznych debiutów kinowych w tym roku we Francji, który zapowiada sukces kasowy. Na film, inspirowany aferą Dreyfusa, przyszło więcej widzów, niż na głośny obraz „Belle époque” Nicolasa Bedosa (47 016 widzów). Lepszy wynik miał w tym roku film „Abnormal” Erica Toledano i Oliviera Nakache (72 600), ale już dla porównania „Portret dziewczyny w ogniu” Céline Sciammy przyciągnął tylko 15700 widzów.

REKLAMA

Film Polańskiego, który ma polski tytuł „Oficer i szpieg”jest wyświetlany w 500 kinach całej Francji. Produkcja kosztowała 23 miliony euro (w 2018 roku tylko trzy francuskie filmy fabularne miały budżet przekraczający 20 milionów). Zapowiada się jednak po latach posuchy sukces.

Dwa poprzednie filmy Polańskiego okazały się klapą. Zrealizowane w 2013 i 2017 r. filmy „Wenus w futrze” i „Prawdziwa historia” przyciągnęły do kin odpowiednio zaledwie 264 000 i 110 000 widzów.

Tym razem pomogła tematyka, która trafia w zainteresowanie Francuzów historią, zwłaszcza w kontekście rocznic I wojny światowej, ale i oskarżenia, które pojawiły się przeciw reżyserowi. Tego typu wywlekanie „historycznych” skandali obyczajowych jest nad Sekwaną równie modne jak i historii prawdziwych.

Poza tym, czy można znaleźć lepszą promocję filmu, niż oświadczenie Sekretarz Stanu ds. Równości Płci Marlèny Schiappy, która mówi, że nie kupi biletu do kina na ten film, bo „wierzy i popiera kobiety, które twierdzą, że padły ofiarą seksizmu i przemocy seksualnej”, ale nie powstrzymuje nikogo przed obejrzeniem filmu.

Od czasu rozpoczęcia akcji „Metoo” na lewicy wyraźnie wygrała frakcja feministyczna, a dawne „dzieci-kwiaty” taplające się wcześniej w seksualnej rozwiązłości, okazują się nagle „zbrodniarzami przeciwko ludzkości”. Panienki po wielu latach nagle przypominają sobie, że nie wydawały zgody na seks, a w zamian mają swoje „5 minut” rozgłosu, a czasami nawet sporo dodatkowej gotówki.

We Francji ofiarą takiej nagonki padł m.in. Luc Besson. Pozycja Polańskiego, który też miał być „molestatorem”, jest o tyle gorsza, że ma koncie wyrok z USA za współżycie z osobą nieletnią i tchórzliwą ucieczkę przed wymiarem sprawiedliwości. Infamia dopadła go teraz w „rozwiązłej” do niedawna Francji. Film jednak na tym raczej skorzysta…

Źródło: Le Parisien

REKLAMA