Niesłychane! Kaczyński broni Piotrowicza jak lew: „Nie zrobił nic złego”

Sejm awantura kłótnia
Stanisław Piotrowicz podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. / Dostawca: PAP/Jakub Kamiński
REKLAMA

Za pośrednictwem „Gazety Polskiej” Jarosław Kaczyński zwrócił się do swojego elektoratu i zapewnił, że wybór Stanisława Piotrowicza na sędziego Trybunału Konstytucyjnego to znakomita decyzja. Prezesowi PiS nie przeszkadza, że kilka dekad temu partyjny kolega ściśle współpracował z komunistami, prześladując opozycjonistów.

W środowym wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Kaczyński był pytany m.in. o to, czy przeszłość Piotrowicza nie jest obciążeniem. Zdaniem prezesa PiS, prokurator w stanie wojennym, który niebawem zostanie sędzią Trybunału Konstytucyjnego, jest atakowany, ponieważ przeprowadzał reformę sądownictwa.

REKLAMA

Przecież wystarczy dokładnie sprawdzić, co robił w czasie stanu wojennego, w czasach PRL-u, przeczytać akta spraw, które prowadził. Nie zrobił nic złego, więcej – pomógł, co wymagało pewnej determinacji, gotowości do rezygnacji z awansów, zgody na degradację. To wcale niemało – mówił Kaczyński.

Był więc w PZPR, ale należał do tej grupy prokuratorów i sędziów, którzy starali się maksymalnie łagodzić represje. To była szersza grupa, ostro strofowana na przykład przez ministra sprawiedliwości Domaradzkiego – przekonywał prezes PiS.

Na korzyść Piotrowicza zdaniem Kaczyńskiego działa też fakt, że w stanie wojennym byli gorsi prokuratorzy. – Piotrowicz prezentowany jest dziś jako 'czarny charakter’. Natomiast w SN można znaleźć sędziów, który byli w czasie stanu wojennego surowsi, niż wymagały tego przepisy (jako minimum). Powiedzmy jasno: Piotrowicz jest zły, ponieważ nie jest po 'właściwej’ stronie i prowadził reformę sądownictwa – twierdzi Kaczyński.

Piotrowicz w ciągu ostatnich kilku lat kilkukrotnie zapewniał, że przedstawi dowody, jak w czasach PRL-u pomagał opozycjonistom. Do dzisiaj jednak tego nie zrobił, tymczasem na jaw wyszły kolejne niewygodne fakty – okazało się, że z tą jego szczodrobliwością podczas stanu wojennego to nie do końca tak, jak chciałby obóz rządzący.

Odnaleźli się bowiem nowi świadkowie, którzy przeczą dotychczasowej wersji odznaczonego przez komunistów Brązowym Krzyżem Zasługi Piotrowicza, jakoby uczestniczył tylko w dwóch sprawach politycznych. Więcej o sprawie piszemy tutaj.

REKLAMA