
Po tym, jak prezydent Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że to nie NATO, ale sam prezydent Macron jest stanie „śmierci mózgowej”, Paryż postanowił wezwać ambasadora Turcji na męską rozmowę w siedzibie MSW na Quai d’Orsay.
Francja musi zachować „twarz”, ale wypowiedź Macrona przyniosła jej rzeczywiście spory uszczerbek wizerunkowy. Pałac Prezydencki uznał jednak, że wypowiedź Erdogana przekracza ramy krytyki i jest formą „obelgi”. Wezwany do ministerstwa ambasador Turcji ma to „wyjaśnić”.
Komunikat Elysee twierdzi, że w wywiadzie dla The Economist „Prezydent Republiki określił warunki debaty, która wymaga odpowiedzi od każdego z sojuszników, ale być może w szczególności Turcji”. Było to podobno „pytanie o turecką operację w Syrii i jej konsekwencje”, na które prezydent oczekiwał „konkretnych odpowiedzi”, a nie „obelg”.
To nie jest pierwsza wizyta ambasadora Ismaila Hakki Musy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Paryżu. Ostatnio byłjuż tam wezwany 10 października, dzień po rozpoczęciu ofensywy tureckiej przeciwko kurdyjskiej milicji YPG w północnej Syrii.
Prawdziwa dyskusja wokół tego, kto cierpi na „śmierć mózgową” odbędzie się jednak już 3 grudnia w Londynie, na marginesie szczytu NATO, w którym udział wezmą zarówno Macron, jak i Erdogan.
Źródło: AFP/ Ouest France