Czy Francuzi w przyszłych wyborach prezydenckich skazani są znowu na pojedynek Macron-Le Pen. Jest człowiek, który mógłby tu sporo namieszać

Gen. Pierre de Villiers Fot. Wikipedia
REKLAMA

Wielu Francuzów nie chciałoby „powtórki z rozrywki” i ponownego wybierania w II turze wyborów w 2022 roku pomiędzy Macronem a Le Pen. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że tak będzie.

Jest jednak człowiek, którego nazwisko na giełdzie innych kandydatów pojawia się regularnie i mógłby tu sporo namieszać. Jest to odesłany przez prezydenta Macrona a trochę przedwczesną emeryturę… generał Pierre de Villiers, były szef sztabu generalnego.

REKLAMA

Armia jest jedną z ostatnich instytucji do której Francuzi czują nadal sentyment, ma nie zniszczony „postępowymi” pomysłami wizerunek i znajduje się na przeciwległym biegunie chaosu społecznego.

Gen. de Villiers ma tu dodatkowe zasługi. Był człowiekiem, który postawił się Macronowi i upomniał o okrajany budżet armii. Byłby w dodatku kandydatem ponad podziałami politycznymi na lewicę i prawicę, znacznie bardziej autentycznym, niż pozornie „apolityczny” Emmanuel Macron.

Zawodowych polityków, którzy mogliby dołączyć do walki Macron-Le Pen o drugą turę nie widać w żadnej partii. Spoza partyjnych kandydatów na giełdzie pojawiają się nazwiska „niepoprawnego politycznie” znanego publicysty Erica Zemoura i siostrzenicy Marie Le Pen, znacznie mniej populistycznej Marion Marechal Le Pen.

Chodzi tu przede wszystkim o kandydaturę, która mogłaby połączyć mocno rozbitą politycznie prawą stronę, ale nie będzie to łatwe. Może jednak de Villiers, tym bardziej, że we Francji pewien Generał cieszy się dużą estymą do dziś dnia.

Źródło: VA

REKLAMA