
Sylvie Mischel z Alternatywnej Demokratycznej Partii Reform (ADR) zakwestionowała politykę migracyjną rządu Luksemburga. Okazało się to dla niej kosztowe.
Chociaż ADR to partia podobno prawicowa i konserwatywna to okazało się, że samo postawienie pytania o celowość masowego wpuszczania migrantów jest… rasistowskie. Sylvie Mischel ostatecznie zrezygnowała z członkostwa ADR.
Mischel opublikowała na Facebooku zdjęcie Ministra Spraw Zagranicznych Jeana Asselborna otoczonego migrantami z komentarzem: „Luksemburg ma największą procentowo wobec populacji liczbę migrantów, poza dwoma krajami granicznymi – Grecją i Hiszpanią”.
Dodała jeszcze, że także w Luksemburgu istnieją już obszary nędzy, którymi rząd się nie interesuje. Wpis spowodował żywą debatę i kłopoty Mischel. Rzeczniczka ADR stwierdziła, że jej partia nie chce być „platformą dla zjadliwych reakcji, które się pojawiły po tym wpisie”. W końcu sama Sylvie Mischel złożyła rezygnację z członkostwa w partii.
Na tym się jednak jej kłopoty nie skończyły. Za prawdziwy, czy nawet tylko domniemany rasizm, „nie ma zmiłuj”. Mischel co prawda tłumaczyła, że nie miała na myśli żadnego rasizmu, a wpis usunęła, ale i tak na dywanik wezwał ją pracodawca, czyli Centralny Bank Luksemburga (BCL)… Jeden z internautów skomentował to słowami – „przekształcanie krytyki politycznej w moralną zbrodnię jest wyraźnym znakiem totalitaryzmu”.
Źródło: Valeurs Actuelles