Chciał praktycznie wykorzystać dżihad. Zakładał komórkę ISIS, żeby pozbyć się konkurentów do spadku

Fot. ilustr. Pixabay
REKLAMA

Zirytowany powolnością sądów zajmujących się procedurami spadkowymi, pewien Francuz postanowił przyspieszyć sprawy sukcesji. Wpadł jednak na pomysł na tyle oryginalny, że kiedy powinęła mu się noga, został poddany psychiatrycznej obserwacji.

Pomysł był prosty. Jeśli nie można wyegzekwować praw spadkowych po dobroci, ani w sądzie, to trzeba szukać innej drogi. 37-latek postanowił rozwiązać problem rekrutując… bojowników dżihadu.

W celu dokonania egzekucji swoich braci i sióstr, szukał w ich w znanych z radykalizacji meczetach. Zdaje się, że robił to jednak amatorsko, bo wpadł…

REKLAMA

Próba werbunku dżihadystów, aby zabili kilku krewnych zszokowała policję. Na tyle, że wysłała niedoszłego szefa nowej „komórki” ISIS na obserwację do szpitala psychiatrycznego.

W 2015 r. zmarł ojciec zatrzymanego mężczyzny. Jego rodzina pokłóciła się o spadek i procedury zaczęły się przeciągać. Wkurzony tym 37-latek postanowił pójść na skróty i wyeliminować konkurentów do majątku po ojcu definitywnie.

W dawnych czasach wynajmowało się do tego morderców lub mafię. Współcześnie najlepiej zareklamowani okazują się… dżihadyści i to ich postanowił poszukać mieszkaniec przedmieść Tuluzy.

Rekrutację islamistów zaczął od szukania adresów najbardziej zradykalizowanych meczetów w internecie. Później wysłał na ich adresy… maile z propozycją „pracy” dla „wolontariuszy”. Dołączył od razu listę z nazwiskami i adresami swoich braci, sióstr i kuzynów.

Dodatkowo na liście „do odstrzału” zalazło się też kilku adwokatów, którzy przeciągali proces spadkowy. Jako, że radykalne meczety są monitorowane, a w dodatku takie maile uzano za prowokację, do domu niedoszłego sponsora ISIS zapukała szybko żandarmeria z Tuluzy.

Zatrzymany twierdzi, że jego anons „nie był poważny”. Prokuratura wszczęła jednak śledztwo, ale najpierw zwróciła się o ocenę stanu psychicznego delikwenta.

Źródło: La Dépêche/ VA

REKLAMA