Przewodnik po belgijskim muzeum kolonializmu oskarżony o pochwałę…kolonializmu. I dodatkowo o rasizm

Studentka skarżąca przewodnika Muzeum Fot. Twitter (JHS)
REKLAMA

Królewskie Muzeum Afryki Środkowej w Brukseli wszczęło dochodzenie w sprawie ewentualnych „rasistowskich i kolonialnych” komentarzy swojego przewodnika. Miał je wypowiadać przy grupie „wielokulturowych” studentów.

Incydent ma miejsce rok po otwarciu tego muzeum, po jego gruntownej renowacji, ale i ideologicznej „aktualizacji”. Dotyczyło to głównie przeszłości kolonialnej Belgii w Afryce Środkowej, która owiana jest wyjątkowo złą sławą. Belgijskie kolonie króla Leopolda II były prywatną domeną królewską i obejmowały terytoria będące dziś częścią Rwandy, Burundi i Demokratycznej Republiki Konga.

Belgijskie Kongo było zarządzane twardą ręką. Tymczasem podczas zwiedzania ekspozycji przez grupę studentów z Uniwersytetu w Antwerpii, oprowadzający wycieczkę przewodnik „przedstawił wizję idyllicznego kolonializmu”.

REKLAMA

Jedna z uczestniczek zwiedzania, niejaka Hanane Llouh, poczuła się urażona i złożyła przeciw przewodnikowi oficjalną skargę. Poszło głównie o to, że ten „biały mężczyzna” skrytykował renowację „aktualizację” muzeum, mówiąc, że „Czarni chcieli tu wszystko uprzątnąć”.

Przewodnikowi zarzuca się też „rasistowskie uogólnienia” w związku z rewoltą z 1961 r. i rozstrzelaniem Patrice’a Lumumby.

Przewodnik miał także kwestionować powszechność praktyk belgijskich osadników polegających na obcinaniu rąk kongijskim wieśniakom, którzy nie byli wystarczająco produktywni w zbieraniu kauczuku. Uznano to za „rasistowskie uwagi”, a profesor towarzyszący tej wycieczce studentów zakończył zwiedzanie przed czasem.

Kolonializm miał swoje ciemne i jasne strony. Współcześnie eksponuje się głównie te pierwsze. Nic dziwnego, że dyrekcja Muzeum natychmiast potępiła minimalizację praktyk okaleczania afrykańskich, jako „całkowicie sprzeczną z duchem tego, czego bronimy”. Muzeum się ideologicznie „zmodernizowało”, ale przewodnik, który pozostał na poprzednim etapie, może stracić pracę.

Źródło: AFP/ Le Figaro

REKLAMA