Chiny w czołówce „postępu”. Komuniści wspierają wegetarianizm

Budyń z tofu Fot. Wikipedia
REKLAMA

W Chinach rośnie rynek roślinnych zamienników mięsa. Wzrost napędza z jednej strony epidemia afrykańskiego pomoru świń (ASF), która zakłóca import, ale także łączenie komunizmu z buddyzmem, który propagował wegetarianizm. W dodatku jest to modne.

Chiny należą do największych, światowych konsumentów mięsa, a zwłaszcza wieprzowiny. Jest ona elementem codziennego jadłospisu setek milionów Chińczyków. Wspomniane wyżej czynniki powodują jednak zainteresowanie „produktami zastępczymi” i wspieraniem wegetarianizmu.

Zachodnie firmy, a zwłaszcza amerykańscy producenci „zamienników” mięsa, jak Impossible Foods i Beyond Meat, widzą w tym okazję pozyskania wielkiego rynku zbytu.

REKLAMA

Ma top być teżpowrót do wielowiekowej tradycji. Według państwowego dziennika „China Daily” w kronikach z czasów dynastii Tang (618-907) opisano mnichów raczących się jedzeniem przyrządzonym z tofu i określanym w tych zapiskach jako „wegetariańskie mięso”. Wytwarzane obecnie w USA roślinne substytuty mięsa do hamburgerów nie są więc zasadniczo niczym nowym – przekonuje gazeta.

W dużych chińskich miastach otwiera się coraz więcej wegetariańskich restauracji, z których część inspirowana jest tradycją buddyjską. Te serwują często potrawy wyglądem przypominające pieczone lub gotowane kurczaki, kaczki, kiełbasę czy owoce morza. Są jednak wytwarzane z soi lub innych roślinnych zamienników.

Najstarsze tradycyjne wegetariańskie receptury sięgają czasów dynastii Song (960-1279). Uczyły one, jak robić „ryby” z tofu czy „krewetki” z dziwidła lub taro.

Tradycja i „postęp”

Na rynku pojawiają się jednak również nowi lokalni konkurenci. Zhenmeat wykorzystuje  „mięso” z białka pozyskanego z grochu do produkcji ciastek księżycowych. Chińczycy zajadają się nimi w Święto Środka Jesieni.

Według cytowanego przez CNN raportu amerykańskiej organizacji promującej roślinne alternatywy dla mięsa, Good Food Institute (GFI), w 2018 roku chiński rynek substytutów wart był 910 mln dolarów, o 14,2 proc. więcej niż rok wcześniej.

Chińskie władze zachęcały mieszkańców do redukcji spożycia mięsa jeszcze przed epidemią ASF. W 2016 roku ministerstwo zdrowia zaleciło zmniejszenie konsumpcji o 50 proc. Eksperci oceniali, że mogłoby to nie tylko pozytywnie wpłynąć na stan zdrowia Chińczyków. Dodatkowo znacznie zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych. Chodzi także o samowystarczalność żywieniową, bo Chiny są dużym importerem mięsa.

Chiński magazyn internetowy Sixth Tone przewiduje nadejście „bezmięsnej rewolucji” i przytacza wyniki badań rynku. Według nich chińscy konsumenci są nawet bardziej otwarci na roślinne substytuty mięsa niż Amerykanie. Były już rewolucje kulturalne, teraz pora na… dietetyczną?

Źródło: PAP

REKLAMA