
REKLAMA
Głupota kosztuje. Przekonał się o tym Polak, który za wszelką cenę chciał zdążyć na samolot do Szczecina.
40-letni Polak na lotnisku w Stavanger (Norwegia) uruchomił alarm przeciwpożarowy. Wszystko dlatego, że spóźnił się na samolot i w ten sposób chciał opóźnić jego start.
Mężczyznę wydali świadkowie, przy których uruchamiał alarm, a następnie policja wyprowadziła go z samolotu.
REKLAMA
Jak informuje norweska policja Polak trafił na lokalny komisariat. – Ludzie widzieli go, jak uruchomił alarm przeciwpożarowy, to sprawiło, że podjęliśmy natychmiastowe działania – powiedział kierownik operacyjny na lotnisku Rune Tallaksen.
W wyniku alarmu całe lotnisko zostało ewakuowane, a straż pożarna zareagowała w trybie awaryjnym.
40-latek trafił do aresztu. Będzie musiał zapłacić również 25 tys. koron, czyli ok. 11 tys. złotych.
Źródło: Dagbladet / Dziennik Zachodni
REKLAMA