Trump grozi Europie cłami. Żąda oficjalnego oskarżenia Iranu

Donald Trump. Foto: PAP/EPA
Donald Trump. Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa ostrzegała, że nałoży 25-proc. cła na pojazdy importowane z Europy, jeśli Wielka Brytania, Francja i Niemcy oficjalnie nie oskarżą Iranu o złamanie porozumienia nuklearnego z 2015 r. – wynika z doniesień dziennika „Washington Post”.

Według gazety nie jest jasne, czy amerykańskie groźby były niezbędne, skoro Europa od kilku tygodni sygnalizowała zamiar uruchomienia mechanizmu rozwiązywania sporów w ramach porozumienia nuklearnego z Iranem (JCPOA).

Wielka Brytania, Francja i Niemcy o uruchomieniu tej procedury poinformowały we wtorek. Jak wskazała agencja Reutera, krok ten oznacza oficjalne uznanie przez stronę unijną, że Teheran naruszył warunki przyjęte w umowie z 2015 r. W konsekwencji uruchomienie mechanizmu może prowadzić do ponownego wprowadzenia sankcji ONZ-u wobec Iranu, zniesionych na mocy porozumienia.

REKLAMA

Teheran skrytykował działania Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, nazywając je „strategicznym błędem”.

Francja, Niemcy i Wielka Brytania, wraz ze Stanami Zjednoczonymi, Rosją i Chinami podpisały w 2015 r. porozumienie z Iranem. Trzy lata później Trump wycofał USA z JCPOA, tłumacząc, że jest to część strategii mającej zmusić Teheran do zgody na większą umowę.

W 2018 r. również Iran zawiesił przestrzeganie niektórych zobowiązań wynikających z umowy nuklearnej, grożąc wznowieniem wzbogacania uranu, a 5 stycznia 2020 r. ogłosił, że nie będzie się dłużej stosował do ograniczeń, wynikających z porozumienia. Władze kraju zaprzeczają doniesieniom o programie nuklearnym mającym na celu budowę bomby atomowej.

Władze Rosji poinformowały, że nie widzą podstaw do uruchomienia mechanizmu rozstrzygania sporów.

Gazeta przypomniała, że Trump już wcześniej groził Europie nałożeniem ceł na importowane ze Starego Kontynentu samochody. Wówczas miało to jednak służyć uzyskaniu lepszych dla Waszyngtonu warunków w obszarze relacji handlowych z UE, a nie, jak obecnie, zmianie polityki zagranicznej krajów europejskich. (PAP)

REKLAMA