Rezolucja PE w sprawie Polski i Węgier mało interesuje francuskie media

Ks. St. Jeż na antenie France 24 Fot. screen
REKLAMA

Nagłaśniana w Polsce rezolucja i debata w PE w Strasburgu, we francuskich mediach przechodzi niemal bez większego echa. Francja żyje problemami wewnętrznymi i reformą emerytur, a ze spraw zagranicznych tematem nr 1 pozostaje zmiana na stanowisku premiera w Rosji.

O sprawie pisze szerzej tylko „France Ouest”. Dziennik zauważa, że PE „ostrzega, że „Polska i Węgry nie dostosowały się jeszcze do podstawowych wartości Unii Europejskiej”. Dodaje, że sprawozdania Komisji, ONZ, OBWE i Rady Europy wskazują, że sytuacja w Polsce i na Węgrzech pogorszyło się od momentu uruchomienia artykułu 7.

Dalej cytowana jest rezolucja i przypomnienie, że art. 7 „może prowadzić do sankcji, takich jak zawieszenie prawa głosu w Radzie Europy”.

REKLAMA

Podobny tekst pojawił się w „Le Monde”. Tutak pisano jednak o „paradoksie”: „Pod reżimem sowieckim Polska była na czele walki antykomunistycznej. Polacy jako pierwsi stworzyli niezależny od władzy związek, jako pierwsi wynegocjowali demokratyczny rząd. Brali czynny udział w rozpadzie imperium radzieckiego, byli pionierami w przejściu na gospodarkę rynkową. Polska to modelowa uczennica integracji europejskiej, szóste państwo członkowskie pod względem liczby ludności, miała wizję i ambicję wiodącego kraju w Unii Europejskiej (UE). W środę 20 grudnia Polska znów była pionierem, ale mniej chwalebnym”.

Gazeta pisze o „symbolicznym wygnaniu z Europy”, zbieraniu „żniwa po Kaczyńskim”, którego partia „ Nadal ogranicza wolność mediów, wolność twórczą i inicjuje reformy aparatu które zagrażają niezawisłości sądownictwa”.

Trochę pośrednio do tego tematu nawiązuje tygodnik „Le Point”. Wieszczy, że Brexit, populiści w Europie, czy ofensywa ekonomiczna Chin mogą doprowadzić do rozpadu UE. Pada nawet data. Podobno Unia Europejska może zniknąć już w… 2030 roku.

W telewizji

Temat pojawił się jeszcze na antenach TV. We France 24 sprawę „tłumaczył” reprezentant KOD Aleksander Baczko. Tubylczy „eksperci” i tak mylili fakty i przede wszystkim kojarzyli wszystko z „katolicką Polską”. Stanowiska Polski bronił m.in. b. rektor Misji Katolickiej ks. St. Jeż, który musiał tłumaczyć, że Polska nie jest „państwem policyjnym”. Dziennikarz zrozumiał z tego, że „Kościół broni rządu i jego akcji”… Głos zabrał też Saryusz-Wolski.

Zainteresowanie tematem „praworządności w Polsce i na Węgrzech” okazuje się jednak nad Sekwaną raczej nikłe. Może redaktorzy z okolic Czerskiej, którzy są głównymi dostawcami informacji dla mainstreamowej prasy francuskiej byli akurat zajęci?

REKLAMA