
– Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej krytykuje rządowe przepisy, które otwierają ochronę zdrowia na lekarzy imigrantów bez prawidłowo nostryfikowanych dyplomów – alarmuje kandydat na prezydenta Krzysztof Bosak. Udostępnił przy tym artykuł, w którym prof. Andrzej Matyja zaznacza, że nie chodzi o obawę o konkurencję, lecz po prostu o zaniżanie standardów.
Środowisko lekarskie wskazuje na wiele pozytywnych rozwiązań zawartych w nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, przyjętej w drugim tygodniu 2020 r. przez rząd. Jednocześnie jednak jest zaniepokojone pewnymi zapisami. Chodzi przede wszystkim o złagodzenie regulacji mówiących o uznawaniu prawa do wykonywania zawodu. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, prof. Andrzej Matyja uważa jednak, że takie zapisy nie były ze środowiskiem konsultowane.
– Nie chcemy, by ktoś nas traktował jako nieomylnych, ale każda decyzja powinna prowadzić do wypracowania konsensusu, uzgodnień dla wszystkich, również pacjentów – powiedział. Dodał, że środowisko lekarskie nie ma nic przeciwko temu, aby lekarze spoza UE leczyli polskich pacjentów, ale pod warunkiem, że zasili nas kadra, która ma odpowiednie wykształcenie – takie, jakie zdobywa student medycyny w Polsce.
Obniżenie standardów dla imigrantów
– Polscy lekarze nie boją się konkurencji, ale obniżanie standardów nie jest rozwiązaniem. Gdy będziemy przyjmować lekarzy spoza UE bez nostryfikacji dyplomu lub zaniżając wymagania jakościowe, jeżeli chodzi o sposób kształcenia, narażamy się na to, że przyjadą do nas lekarze, którzy nie będą mieli odpowiednich kompetencji. To z kolei może zagrażać bezpieczeństwu pacjenta. Z tego powodu wymagania co do kwalifikacji powinny być dla wszystkich identyczne – wyjaśnił Matyja.
Prezes zwrócił też uwagę na to, że w nowych przepisach nie uwzględniono głosu lekarzy, którzy wnosili o ujednolicenie procesu nostryfikacji dyplomu w całym kraju.
– Obecnie każda uczelnia ma swoje warunki i lekarz w tej chwili szuka takiej uczelni – w końcu jest to inteligentny, zwykle młody człowiek – gdzie będzie mu łatwiej to zrobić. A uczelnie wykorzystały możliwości i niektóre stawiają niższe wymagania – wyjaśnił.
Zaznaczył, że proponował zapis, aby procedurą nostryfikacji dyplomu lekarzy kierowało Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego (CMKP), dzięki temu system byłby ujednolicony, identyczny dla każdego lekarza ubiegającego się o przyznanie prawa do wykonywania zawodu. Tym bardziej że zastrzeżenie budzi jakość kształcenia na specjalizacjach w niektórych państwach.
– W UE jest jednostopniowa specjalizacja. W krajach spoza UE niektóre specjalizacje trwają np. rok, a w Polsce 5-6 lat. Zastanawiamy się, jak można być specjalistą po tak krótkim czasie – powiedział.
Zmiany
Do tej pory lekarz spoza UE, aby leczyć polskich pacjentów, musiał nostryfikować dyplom. Nowe zapisy wprowadzają alternatywę wobec tej procedury uznania dyplomu – Lekarski Egzamin Weryfikacyjny (LEW) albo Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Weryfikacyjny (LDEW). Do tego egzaminu – zamiast nostryfikacji – będzie mogła przystąpić osoba, która uzyskała dyplom lekarza poza Unią Europejską, pod warunkiem, że ukończyła co najmniej pięcioletnie studia.
Prezes NRL wskazał w rozmowie z PAP również na to, że niektóre nowe regulacje mogą wprowadzać chaos w systemie i wzbudzać wątpliwości.
– Na przykład lekarzom spoza UE wprowadza się dodatkowo prawo do wykonywania zawodu (poza procedurą nostryfikacji, stażu i egzaminu LEK) na określony czas – pięciu lat, w ustalonym nowelizacją zakresie oraz w określonym miejscu – podmiocie leczniczym. Jest to uproszczony tryb zatrudnienia lekarzy spoza UE – wyjaśnił.
Matyja wskazał też na pewien „absurdalny” przepis. – Równocześnie w stosunku do lekarzy polskich nie zrobiło się ważnej rzeczy. Chodzi o to, że Polacy, którzy po studiach wyjechali za granicę i tam zdobyli doświadczenie, ugruntowali pozycję, zdobyli tytuły specjalistów czy naukowe i wyrażają chęć powrotu do Polski, muszą przejść długą ścieżkę. Odbyć staż, zdać LEK. To jest jakiś absurd. To wygląda tak, jakbyśmy doświadczonemu pracownikowi z wieloletnim stażem i osiągnięciami w zawodzie kazali zdawać maturę. Lekarski egzamin sprawdza wiedzę podstawową, nie specjalistyczną – powiedział.
Źródło: PAP