
Najnowszy produkcja o przygodach agenta 007 Jamesa Bonda będzie najdłuższą w historii. Film „No time to die”, który trafi do kin w kwietniu będzie trwał niemal aż 3 godziny.
W kwietniu będzie miał premierę kolejny film z serii James Bond. „No time to die”. Trwał będzie aż 2 godziny 54 minuty. Nie wiemy pod jakim tytułem wyświetlał go będzie polski dystrybutor. Czy będzie to „Nie ma czasu na śmierć”? Tak, czy owak szykuje się najdłuższa produkcja o przygodach słynnego brytyjskiego agenta 007.
Poprzednie rekordy też należały do filmów z Danielem Craig w roli głównej. „Spectre” trwał 2 godziny 28 minut, a „Skyfall” i „Casino Royale” były o 3 minuty krótsze.
David Craig wystąpił też w najkrótszym filmie o Bondzie. I dobrze, że „Quantum of Solace” trwa tylko godzinę 48 minut, bo to jedna z najmniej udanych produkcji.
Do scenariusza kolejnego filmu o Bondzie dopisywane są kolejne sceny. Do pisania ich zaproszono Phoebe Waller-Bridge, aktorkę i twórczynię bardzo znanego na Wyspach serialu „Fleabag”. Media donoszą o ciągłym chaosie w czasie pisania scenariusza i kręcenia filmu „No time to die”. Nie wiadomo, czy to efekt zatrudnienia feministki, komediowej aktorki i scenarzystki, czy też ona miała temu chaosowi zaradzić.