
Emmanuel Macron jest tak zaniepokojony sytuacją polskich sądów, że prawdopodobnie nie ma czasu interesować się własnym krajem. We Francji zaś trwa 65. weekend protestów żółtych kamizelek. Policja bije z tej okazji Francuzów.
To już 65. sobota, której towarzyszyły protesty żółtych kamizelek. Emmanuel Macron wciąż nie poniósł z tego powodu żadnych konsekwencji, choć starcia z policją wyglądają coraz poważniej.
Policja we Francji jest bardzo brutalna. W ciągu trwania protestu żółtych kamizelek, kilka starć z policjantami zakończyło się poważnymi obrażeniami protestujących. W niektórych przypadkach przeprowadzano nawet amputacje kończyn.
Według uniokratów to jest właśnie przykład dobrze działającej demokracji. Również w tę sobotę doszło do starć z policją. Na Twitterze są już nagrania.
„Dzisiaj jest 65. sobota protestów przeciwko cesarzowi Macronowi. Z tej okazji prywatna policja Macrona ponownie wychodzi na ulice, szukając dysydentów, których mogą spróbować przekonać (obić), aby nie wyszli w przyszłą sobotę” – pisze jedna z osób, które wstawiają do mediów społecznościowych dowody na brutalne zachowanie policji.
Today is the 65th consecutive Saturday of #GiletsJaunes #YellowVest protests against Emperor #Macron in #France
This means that Macron's private police force is again out on the streets, on the hunt for dissenters they can try to convince (kick) to not come out next Saturday🙄🙄 pic.twitter.com/4ysqRy2UUu
— BasedPoland (@BasedPoland) February 8, 2020