
Dane lokalizacyjne ze smartfonów pozwoliły władzom Australii prześledzić trasę podróży pary Chińczyków, których zakaził koronawirus. W styczniu przyjechali oni z Kantonu do Adelaide.
Metody użyto do prześledzenia podróży pary ze względu na troskę o bezpieczeństwo publiczne. Obywatele ChRL nie zdawali sobie wówczas sprawy, że zakaził ich koronawirus.
Aby skorzystać z procedury, organy ścigania zwróciły się do administracji państwowej o zgodę na jednorazowy wyjątek od reguł obowiązującego w kraju prawa dotyczącego prywatności danych telekomunikacyjnych.
Lokalne media informują, iż Chińczycy współpracowali z organami ścigania pomimo bariery językowej. Nie wyrazili sprzeciwu wobec uzyskania przez władze danych z ich telefonów komórkowych.
Firma pośrednicząca w obrocie nieruchomościami obsługująca licytację domu, którym zainteresowana była para, skierowała swoich pracowników na kwarantannę. Podjęła próbę kontaktu ze wszystkimi osobami obecnymi wówczas w tym miejscu.
Epidemia śmiertelnej choroby wydaje się być sensownym powodem żądania wyjątku od obowiązujących przepisów – komentuje serwis Mashable. Chronią one prywatność danych lokalizacyjnych, na gromadzenie których użytkownicy smartfonów nie mają wpływu. Serwis zwraca uwagę, iż prośby organów ścigania o wyłączenie ich czynności spod reguł prawnych nie zawsze są tak motywowane.
Źródło: PAP

![Kuźniar u Wysockiej-Schnepf broni Zełeńskiego i twierdzi, że Nawrocki powinien wysłać list. Korwin-Mikke: A czy Zełeński to zrobił? [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/01/korwin-mikke-prime-show-100x70.jpg)



![„Przecież to zdrada jest”. Biejat pojawiła się w ukraińskojęzycznej TVP. Padły skandaliczne słowa o Rzezi Wołyńskiej [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/magdalena-biejat-100x70.jpg)

