
Do 10 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych zamieszek na południu Kazachstanu. Przyczyną wybuchu zajść w obwodzie żambylskim przy granicy z Kirgistanem była kłótnia kierowców o pierwszeństwo przejazdu na jednej z lokalnych dróg.
Spór przerodził się w zamieszki, w których wzięło udział ok. 300 osób z kilku wsi, a ofiarami agresji kazachskich mieszkańców regionu byli Dunganowie, stanowiących muzułmańską mniejszość etniczną pochodzenia chińskiego.
Sytuację musiały opanować policja i Gwardia Narodowa. Kilkudziesięciu uczestników zamieszek doznało różnych obrażeń, niektórzy zostali postrzeleni, a dziesięć osób zmarło. Aresztowano 47 osób, skonfiskowano także dwie strzelby myśliwskie.
Starcia wybuchły w piątek wieczorem w wiosce Masanczi. Najpierw brało w nich udział ok. 70 osób, ale później do zamieszek dołączyli mieszkańcy kilku sąsiednich osad. Bójki wybuchły także w wioskach Ałchati i Bułan Batyr.
W niedzielę wiceminister spraw wewnętrznych Aleksiej Kałaiczidi podał, że w wyniku chuligańskich ekscesów i podpaleń uszkodzonych zostało kilkadziesiąt domów mieszkalnych, 31 obiektów handlowych i 41 samochodów. Ponad 150 osób zostało rannych, 10 zginęło. Rannych zostało dwóch mundurowych.
Zamieszki czasami wybuchają, ale żeby z powodu niejasnych przepisów drogowych, to już prawdziwy ewenement.
Źródło: PAP








