We Francji też walczą ze „spekulantami”. Ceny masek i środków higienicznych w górę

episemia koronawirusa/Koronawirus może nie dawać żadnych objawów/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
Fot. ilustr. Pixabay
REKLAMA

We Francji ministerstwo finansów zapowiada interwencję w sprawie gwałtownie rosnących cen masek i żeli na bazie alkoholu do dezynfekcji rąk. Wzrost cen sprzedaży tych produktów to oczywiście skutek paniki przed koronawirusem. „Ministerstwo uderza pięścią w stół” – piszą media.

Głos zabrał sam minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire, który oświadczył – „Nie zaakceptujemy żadnych spekulacji handlowych na epidemii koronawirusa”.

Tymczasem ceny maseczek i żeli higienicznych na bazie alkoholu we Francji uległy już podwojeniu, a nawet potrojeniu. Bruno Le Maire wezwał w związku z tym do swojej siedziby w Bercy przedstawicieli firm handlowych i producentów.

REKLAMA

W sprawę zaangażowano też Dyrekcję Generalną ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (DGCCRF), która ma zbadać gwałtowny wzrost cen tych produktów. Powód jest prosty. Popyt przewyższył podaż, a magazyny są puste.

We Francji panuje jednak także ekonomia socjalistyczna i rząd może podjąć nawet decyzję o wprowadzeniu regulacji cen sprzedaży masek. Minister stwierdził, że dekret w tej sprawie jest już gotowy.

Źródło: Le Parisien

REKLAMA