
Kandydujący na prezydenta przedstawiciel Hominternu i Lewicy Robert Biedroń jest wyjątkowo monotematyczny. W sprawie koronawirusa ma do zaproponowania tylko jedno: zamknąć kościoły.
Takie żądania wychodzą, rzecz jasna, od ludzi, którzy sami w kościele nie bywają. Teoretycznie więc nie powinno ich to obchodzić. Rzecz jednak w ideologii.
Skoro przyszłość „tęczowych” parad wydaje się zagrożona, a „objazdowy tęczowy cyrk” będzie musiał zapewne wstrzymać swój rajd po miastach powiatowych, to – pada posutlat – niech i Kościół zaprzestanie działalności.
Biedroń twittuje: „Wystosowałem apel do Episkopatu o zawieszenie mszy świętych. Polscy hierarchowie, wzorem hierarchów włoskich czy słowackich, powinni bezpieczeństwo wiernych traktować priorytetowo i zachęcać do uczestnictwa w transmisjach mszy.”
Wystosowałem apel do Episkopatu o zawieszenie mszy świętych. Polscy hierarchowie, wzorem hierarchów włoskich czy słowackich, powinni bezpieczeństwo wiernych traktować priorytetowo i zachęcać do uczestnictwa w transmisjach mszy. #PakietAntykryzysowy #Polska2020 #Koronawirus pic.twitter.com/fQJsuGobVh
— Robert Biedroń (@RobertBiedron) March 12, 2020
To autentycznie „wzruszająca” troska o wiernych. Nasza „laicka” opozycja z premedytacją wykorzystuje epidemię koronawirusa, by wymusić ograniczenie praktyk religijnych w Polsce. Zandberg stawia Kościołowi za wzór mahometan, Eliza Michalik pisze o „ministrze zdrowia z religijną obsesją”.
Głos dała i Aleksandra Dulkiewicz, która cieszy się, że gdańska kuria informuje, iż „osoby starsze i chore, najbardziej narażone na zarażenie, mogą pozostać w domach i stąd śledzić transmisje Mszy św.”
„To pierwszy krok… Istotny, choć niewystarczający”. – pisze prezydent Gdańska.
Drugi to pewnie zamknięcie kościołów na amen.