Marek Falenta został przebadany. Wynik nie pozostawia złudzeń

Marek Falenta przed polskim sądem w 2016 roku. Foto: PAP
Marek Falenta przed polskim sądem w 2016 roku. Foto: PAP
REKLAMA

Dziennik „Rzeczpospolita” donosi, że Marek Falenta został już przebadany psychiatrycznie. Testy zleciła prokuratura, która skazała go za zlecenie podsłuchów w restauracjach. Biznesmen jest bowiem odpowiedzialny za aferę podsłuchową – jedną z największych w życiu politycznym ostatnich lat.

Marek Falenta próbował wymigać się od odpowiedzialności za aferę taśmową. W ubiegłym roku śledczym udało się w końcu zatrzymać biznesmena i sprowadzić do Polski. Ten jednak przekonywał, że jest chory psychicznie. Wtorkowa „Rzeczpospolita” dotarła do wyników badań od biegłych psychiatrów, przekazanych śledczym.

– Biegli uznali, że w czasie popełniania zarzucanych czynów (rzekomego zlecenia nagrywania polityków i VIP-ów – red.) Marek F. był w pełni poczytalny. Nie rozpoznano u niego choroby psychicznej ani innego stanu, który znosiłby albo ograniczał zdolność rozpoznania znaczenia czynów oraz pokierowania swoim postępowaniem – stwierdził w rozmowie z dziennikiem Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. To właśnie ta jednostka prowadzi śledztwo ws. tzw. małej afery taśmowej.

REKLAMA

Zdaniem prokuratora, Falenta może brać udział w postępowaniu sądowym i prowadzić obronę w samodzielny sposób.

Marek Falenta cztery lata temu został skazany na 2,5 roku więzienia za zlecenie podsłuchów VIP-ów i polityków w restauracjach w Warszawie. Jest także podejrzanym w śledztwie dotyczącym małej afery finansowej. Postępowanie prowadzi także Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która w 2016 roku oskarżyła biznesmena za taśmy.

Teraz ciąży nam nim sześć zarzutów. W tym m.in. dot. „bezprawnego założenia i posłużenia się urządzeniem podsłuchowym w celu uzyskania informacji, do której nie był uprawniony”.

Pięć kolejnych dotyczy ujawnienia innym osobom tychże informacji – mówił wcześniej rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś.

Źródło: Rzeczpospolita

REKLAMA