
W mediach społecznościowych ludzie wyśmiewali kobietę, która w masce przeciwgazowej poszła robić zakupy w markecie. Wszyscy sądzili, że to nadmierna obawa przed koronawirusem. Po fali kpin i hejtu okazało się, że kobieta musi chodzić w taki sposób od dłuższego czasu.
Yvonne Fiselier zobaczyła pewnego dnia, że stała się gwiazdą Internetu. Ktoś nagrał ją, jak w masce przeciwgazowej poszła na zakupy do marketu.
Nagranie pochodzi z lokalnego marketu spożywczego. Kobieta chodzi po nim w masce przeciwgazowej. Jak podkreśla „Algemeen Dagblad”, internauci uznali ją za objaw „paniki koronawirusowej”.
– Film był udostępniany w całych Niderlandach. Nie byłam w stanie się obronić – mówiła Fiselier.
Tymczasem prawda jest niestety zupełnie inna. Kobieta już od dawna musi nosić maskę przeciwgazową. Cierpi bowiem na nadwrażliwość chemiczną (MCS).
– Mam tę maskę z powodu moich ekstremalnych alergii i nadwrażliwości na spaliny. Noszę ją za radą specjalisty – podkreśla kobieta.
MCS to schorzenie, którego nie uznają WHO i AMA. Chorzy twierdzą, że mają dolegliwości związane z substancjami syntetycznymi. Objawy to duszności, wysypka i bóle głowy.
Bodźcem wywołującym te objawy może być choćby zapach farby, dezodorantu lub detergentu. Większość lekarzy uważa, że wspomniane objawy wywołuje efekt nocebo, czyli silne przekonanie pacjenta o rzekomej chorobie, co przekłada się na jego faktyczny stan zdrowia.
Mevrouw met gasmasker wil iets aan jullie laten weten: "Mijn masker is niet tegen coronavirus" #coronavirus #Coronavirusnl #hamsteren lees verder op; https://t.co/H2mYABs7lx pic.twitter.com/O2YnDJYMO4
— GAANDENL (@gaandenl) March 16, 2020
Źródła: o2.pl/twitter.com