Kto „zajumał” maski dla Włoch, czyli nieudany „popis” posła Szczerby

Mężczyzna w maseczce. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
Mężczyzna w maseczce. Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay
REKLAMA

„Wyborcza” doniosła, że „Polskie służby celne zatrzymały dokładnie 23 720 masek typu FFP2”. Ministerstwo zaprzeczyło, ale zdaje się, że wszystko wygląda jak w tym kawale o rozdawaniu rowerów na Placu Czerwonym w Moskwie.

Maski przeznaczone do Włoch rzeczywiście miały trafić do naszej części Europy, ale do… Czech. Media podają, że prawie 650 000 masek wysłanych przez Chiny nigdy nie dotarło do Włoch, ponieważ zostały zarekwirowane przez Republikę Czeską i to za zgodą jej władz.

Dziennik „Le Figaro” podaje nawet liczbę 680 tys. masek (czyżby ta różnica 20 tys. to maski „odnalezione” w Polsce?). Dodaje także, że czeskie organy celne przyznały się do „pomyłki”. W przesyłce miały też być respiratory.

REKLAMA

Wcześniej władze pochwaliły się udaremnieniem przemytu „pozbawionych skrupułów przestępców, którzy chcieli je sprzedawać po podwyższonych cenach na rynku międzynarodowym”. I stąd zapewne wzięła się cała sprawa.

Sprawę ujawnił czeski lekarz Lukas Cervinka, który znalazł dowody, że była to przesyłka z Chin kierowana do Włoch. Gdzieś zawiodła logistyka i transport trafił do Czech, które w końcu do sprawy miały się przyznać.

Najśmieszniejsze w tej sprawie jest to, że poseł PO Michał Szczerba w tym samym czasie krytykując „swoich”, akurat wychwalał… rząd Czech.

W czasach zarazy egoizmy państwowe wyraźnie wygrywają z rzekomą solidarnością unijną. Wcześniej pojawiły się informacje, że podobnego „zaboru mienia” Włoch dokonały już Niemcy.

Najdalej idzie jednak Izrael. Tam uruchomiono służby specjalne, a Mossad przeprowadza operacje ściągania materiałów sanitarnych nawet z państw arabskich, z którymi nie utrzymuje normalnie żadnych kontaktów dyplomatycznych.

REKLAMA