Raz tak, a raz siak. Kidawa-Błońska w swoim żywiole

Małgorzata Kidawa-Błońska.
Małgorzata Kidawa-Błońska. fot. PAP/Piotr Nowak
REKLAMA

Tuż po ogłoszeniu przez marszałek Elżbietę Witek, że najbliższe posiedzenie Sejmu odbędzie się zdalnie, konferencję prasową zorganizowała Małgorzata Kidawa-Błońska. Jednoznacznie skrytykowała tę decyzję.

Kidawa-Błońska prawo do krytyki oczywiście ma. Sęk jednak w tym, że chwilę wcześniej uczestniczyła w prezydium Sejmu, który decyzję o posiedzeniu zdalnym podejmował.

Podczas głosowania Kidawa-Błońska wstrzymała się od głosu. Nie była więc przeciw, tylko poprzez „wstrzymanie się” niejako akceptowała przyjęte rozwiązanie.

REKLAMA

Chwilę później, podczas konferencji prasowej, jej zdanie uległo zmianie. Była już zdecydowanie przeciw przyjętym rozwiązaniom (nagranie z konferencji umieszczamy na dole).

„Wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska wstrzymała się podczas głosowania prezydium Sejmu. Teraz – przed kamerami – już wie, że rozwiązanie jest niekonstytucyjne i fatalne. Może warto byłoby przeanalizować sytuację przed głosowaniem, a nie przed konferencją prasową?” – komentuje postawę Kidawy-Błońskiej dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej”, Patryk Słowik.

W związku z zamieszaniem z najbliższym posiedzeniem Sejmu, na ciekawą sprawę zwrócił uwagę Krzysztof Bosak. Okazuje się, że marszałek Witek była zaskoczona nowymi ograniczeniami, które ogłaszali na konferencji prasowej Mateusz Morawiecki i Łukasz Szumowski. Czyżby drugiej (w teorii) osoby w państwie „zapomniano” poinformować, co następuje?

Więcej na temat impasu, w jakim znalazł się polski parlament, można przeczytać w poniższym artykule:

Elżbieta Witek: posiedzenie Sejmu odbędzie się zdalnie. Czy to zgodne z regulaminem?

REKLAMA