Satyryczna wizyta prezydenta Emmanuela Macrona w imigranckim departamencie Seine-Saint-Denis

Macron w 9-3 .Fot. twitter
Macron w 9-3 .Fot. twitter
REKLAMA

Imigrancki departament podstołeczny Seine-Saint-Denis to najbardziej dotknięte epidemią koronawirusa miejsce we Francji. Dlatego postanowił go odwiedzić osobiście sam prezydent Macron.

O sytuacji w 93 departamencie już pisaliśmy. Jest tu najwięcej zachorowań z zgonów. Powody są różne. Brak przestrzegania przepisów, zwłaszcza w początkowej fazie epidemii, ubóstwo, gęstość zaludnienia, niski poziom higieny.

Imigrancka ludność rzadko ma „pracę zdalną”. Najczęściej wykonuje zawody mocno narażone na zakażenie zawody sprzedawców, kurierów, sprzątaczy, opiekunek chorych. Najbezpieczniejsi są może jeszcze liczni tu dilerzy… narkotyków.

REKLAMA

Wizyta Macrona miała być sygnałem pewnej solidarności z mieszkańcami. Zamieniła się w farsę. Prezydent chciał pokazać, że liczne doniesienie o nieprzestrzeganiu w Seine-Saint-Denis przepisów o kwarantannie są mocno przesadzone, a „obywatelskość” jego mieszkańców nie odbiega od średniej krajowej.

Dlatego zaczął od podziękowań mieszkańcom, którzy „w niezwykły sposób szanują izolację” w tym „departamencie, w którym jest dużo ubóstwa” i który jest jeden z najbardziej dotkniętych pandemią.

Nie minęło wiele czasu, a prezydent Macron musiał przejść do upominania ludzi, którzy nagle zaczęli się gromadzić przy jego świcie, żeby sobie prezydenta obejrzeć z bliska. Rosnący tłum trzeba było wezwać do „przestrzegał zasad” i rozejścia się. Okazało się, że podziękowania za obywatelską postawę były mocno na wyrost, co mogła zobaczyć cała Francja. Surrealizm.

Macrona skrytykowała też opozycja za „wysyłanie sprzecznych sygnałów” i dawanie przez głowę państwa złego przykładu.

Seine-Saint-Denis, département privilégié: 300 000 masques distribués en priorité

Źródło: Le Figaro/AFP

REKLAMA