Amerykanie mówią o nadziei, ale liczby wciąż przerażają. Koronawirusowy dobowy raport ze Stanów Zjednoczonych

Pacjent chory na Covid-19 trafia do centrum medycznego na Brooklynie w Nowym Jorku.
Pacjent chory na Covid-19 trafia do centrum medycznego na Brooklynie w Nowym Jorku. (Fot. PAP/EPA)
REKLAMA

Co najmniej 1783 osoby zmarły z powodu koronawirusa w USA w ciągu ostatnich 24 godzin. Łączna liczba ofiar śmiertelnych epidemii w Stanach Zjednoczonych wzrosła tym samym do 16 478.

Dobowe dane z USA obejmują okres 24 godzin od 2:30 czasu polskiego – od czwartku do piątku. Liczba zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 wzrosłą za Oceanem do 468 tysięcy.

W poprzednim dobowym bilansie odnotowano 1973 zgonów, była to najtragiczniejsza doba epidemii w Stanach Zjednoczonych. We wtorek i w środę powodu koronawirusa zmarło w sumie blisko 4 tysiące ludzi. Miniona doba była minimalnie „łaskawsza”.

REKLAMA

Aktualnie jedynie we Włoszech liczba zgonów z powodu koronawirusa jest większa niż w USA – 18 279.

W samym stanie Nowy Jork na Covid-19 zmarło łącznie 7067 osób. W sąsiednim New Jersey liczba ta wynosi 1709, w Michigan nad Wielkimi Jeziorami – 1076, a w Luizjanie na południu kraju – 702. Na Zachodnim Wybrzeżu odnotowywane są mniejsze dzienne przyrosty – łącznie są 456 ofiary śmiertelne w stanie Waszyngton, a 544 – w Kalifornii.

Mimo tragicznego wzrostu bilansu epidemii amerykańskie władze przyznają, że wiele wskazuje na to, iż uda się uniknąć najgorszego scenariusza. Widać pozytywne efekty restrykcji w życiu społecznym – ocenił w czwartek dyrektor amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych Anthony Fauci. Zdaniem eksperta w USA z powodu koronawirusa może umrzeć ok. 60 tys. osób. Wcześniej mówiono o 100-200 tys. zgonów.

„Jestem prawie pewien, że obecnie jesteśmy już w szczytowym punkcie pandemii koronawirusa w USA. Teraz będziemy szli w dół” – powiedział w czwartek wieczorem czasu miejscowego prezydent Donald Trump, podczas briefingu prasowego w Białym Domu.

Wiceprezydent USA Mike Pence dodał, że szczyt pandemii zbliża się na obszarach najbardziej przez nią dotkniętych, takich jak Nowy Jork, Luizjana i Detroit. „Nadzieja jest jednak widoczna” – podkreślił.

REKLAMA