Rzeczniczka klubu żużlowego i jej 9-miesięczny synek z koronawirusem. Zarazili się siedząc w domu? „Brak typowych objawów”

Koronawius. Kobieta w maseczce. Obrazek ilustracyjny. (Fot. Pixabay)/Koronawirusem
Koronawius. Kobieta w maseczce. Obrazek ilustracyjny. (Fot. Pixabay)
REKLAMA

Agnieszka Szafran-Albińska, rzeczniczka prasowa Orła Łódź, klubu żużlowego, dzieli się swoim doświadczeniem z koronawirusem. Pozytywny wynik testu miał również jej 9-miesięczny synek.

Nie miałam kaszlu ani kataru czy duszności. Okropnie bolały mnie kości i stawy. Poza tym ogarnęła mnie totalna niemoc. Nie miałam na nic siły. Pierwsze dwa dni były dramatem. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje i co będzie dalej – opowiada w rozmowie z WP Sportowe Fakty Agnieszka Szafran-Albińska.

Nie były to typowe objawy zakażenia do których należą właśnie: kaszel i wysoka gorączka. Szafran-Albińska przyznaje, że czasem traciła węch i smak – te objawy również nie są typowe, ale mówiło już o nich wielu zakażonych.

REKLAMA

Zaraziła się nie wychodząc z domu?

Nie wiem jednak, gdzie mogłam się zarazić, bo nigdzie nie wychodziłam. Siedziałam z dziećmi w domu – mówi kobieta.

W jaki sposób doszło więc do zakażenia? Pozostanie to najpewniej wielką tajemnicą. Jedno jest pewne – koronawirus na pewno nie pojawił się samoistnie.

9-miesięczny synek z koronawirusem

Gdy Szafran-Albińska poczuła się źle to zadzwoniła na infolinię do NFZ skąd przekierowano ją do sanepidu. Poproszoną ją o dane i zapewniono, że niedługo pojawi się u niej zespół robiący wymazy.

Zostałam poproszona o dane, podałam je, ale nikt nie przyjechał – mówi.

Tymczasem objawy zaczęły pojawiać się u jej małego dziecka. – Czekaliśmy. Nikogo nie było i robił się problem. Ja mogłam poczekać. Starszy syn też, ale 9-miesięczne dziecko, które ma w dodatku gorączkę, już nie za bardzo.

Ostatecznie ekipa zjawiła się u niej wieczorem. Szafran-Albańskiej zrobiono podstawowe badania – EKG i pomiar ciśnienia.

Tak naprawdę zostały załatwione podstawowe rzeczy. Na ból w klatce piersiowej doktor kazał kupić mi jeden lek i smarować, a poza tym brać coś przeciwbólowego. To wszystko – zdradza szczegóły swojej kuracji rzeczniczka.

A jeśli chodzi o mojego małego synka, to wszystko puściło znacznie szybciej. Je normalnie posiłki. Czuć, że jest lepiej.

Źródło: WP Sportowe Fakty

REKLAMA