
Jeśli komuś umknęło, że od kilku miesięcy mamy nowe ministerstwo w Polsce, to właśnie ma okazje zapoznać się z owocami pracy urzędu. Ministerstwo Klimatu zajęło stanowisko ws. rzekomej „radioaktywnej chmury” nad Polską.
Całe zamieszanie ma związek z pożarem, który wybuchł 4 kwietnia w strefie wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Po 10 dniach strażakom udało się zwalczyć otwarty ogień. Niektóre odcinki wciąż jednak się tlą.
W środowisku wokół elektrowni w Czarnobylu znajduje się promieniotwórczy cez-137, który ma stosunkowo długi okres półrozpadu, wynoszący 30 lat. Oznacza to, że połowa cezu-137 uwolnionego w trakcie awarii w Czarnobylu już zniknęła, jednak druga połowa wciąż znajduje się w środowisku.
W połączeniu z pożarem lasu, wiele osób zaczęło obawiać się, że albo już jesteśmy, albo w najbliższych dniach będziemy świadkami zwiększenia mocy dawki promieniowania. Innymi słowy, że nad Polską będzie „radioaktywna chmura”.
Takie informacje pojawiały się w mediach społecznościowych i były przedmiotem żywiołowych dyskusji oraz chętnie rozpowszechniane wśród znajomych.
Ministerstwo Klimatu zapewnia, że wszelkie informacje na temat „radioaktywnej chmury” nad Polską są nieprawdziwe.
„Sytuacja radiacyjna na terenie Polski pozostaje w normie. Nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców naszego kraju” – podkreślił resort klimatu.
„Stanowczo zaprzeczamy pojawiającym się w przestrzeni publicznej, nieprawdziwym informacjom w tym zakresie. Jednocześnie zapewniamy, że służby nadzorowane przez Ministra Klimatu na bieżąco monitorują sytuację” – dodano w komunikacie.
Sytuacja radiacyjna na terenie Polski pozostaje w normie. Ministerstwo Klimatu zaprzecza pojawiającym się w przestrzeni publicznej nieprawdziwym informacjom w tym zakresie.
Dowiedz się więcej 👉 https://t.co/7Ge8Yk9WT3 pic.twitter.com/nzcbRiDaEL
— Ministerstwo Klimatu (@MinKlimatu) April 18, 2020