
W ciągu kilku miesięcy doszło do czwartego pożaru farmy futerkowej w Dębowcu w Województwie Wielkopolskim. Nie ma wątpliwości, że to było podpalenie.
W ciągu 5 miesięcy to już czwarty pożar w tym gospodarstwie rolnym. Jak uformuje portal swiatrolnika.info za każdym razem pożary wybuchają w pobliżu budynków mieszkalnych.
„Dziękuję pracownikom, którzy narażali zdrowie, aby ratować zwierzęta. Kolejny pożar w gospodarstwach blisko naszych domów, kolejny przypadek. Zawsze wtedy, gdy dotykamy ustawy o ochronie zwierząt. Nie spocznę” – pisze na Twitterze Szczepan Wójcik, przedsiębiorca rolny i prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.
W ostatnim pożarze po raz pierwszy zginęły zwierzęta. Straty szacowane są wstępnie na setki tysięcy złotych. W przypadku poprzednich pożarów liczone były one w milionach złotych.
– Na miejscu będzie pracować również policja, grupa dochodzeniowa i biegły sądowy z zakresu pożarnictwa, którzy ustalą przyczyny powstania pożaru. Pożar rozwijał się bardzo dynamicznie, gdyż baraki, w których były norki, to drewniana konstrukcja pokryta metalową blachą i obita siatką – mówi w rozmowie z portalem Tomasz Patyras, rzecznik prasowy krotoszyńskich strażaków.
W pierwszym pożarze ogień zniszczył całą halę – linie produkcyjne i maszyny, w tym nowy sprzęt do produkcji dodatków do pasz.. Straty sięgnęły około 60 milionów złotych.
Dwa dni później spłonęło kolejne gospodarstwo. Zniszczeniu uległa stodoła i 4 tys. ton słomy. Straty przekroczyły 2 mln zł. Świeżo wyremontowane gospodarstwo nie było jeszcze ubezpieczone.
Trzeci pożar ma miejsce w hali kilkaset metrów od domu. Zniszczenia wyceniono tym razem na kilkaset tysięcy złotych – podaje portal.
Dziękuję pracownikom, którzy narażali zdrowie i życie, aby ratować zwierzęta. Kolejny pożar w gospodarstwach blisko naszych domów, kolejny "przypadek". Zawsze wtedy, gdy dotykamy ustawy o ochronie zwierząt. Nie spocznę. pic.twitter.com/9zROeVwGaL
— Szczepan Wójcik (@szczepan_wojcik) April 21, 2020