Morderca miał wyjść z więzienia po 44 latach odsiadki. Zabił go koronawirus

William Garrison. Foto: Michigan Department of Corrections
William Garrison. Foto: Michigan Department of Corrections
REKLAMA

60-letni morderca nie doczekał się wyjścia na wolność. Dopadł go koronawirus.

60-letni William Garrison trafił do więzienia w USA, gdy miał 17 lat. Gdy miał 16 lat trafił za kraty za strzelaninę, w której zginęła jedna osoba.

Wyrok jaki usłyszał to dożywocie. Jednak w 2012 roku Sąd Najwyższy orzekł, że nieletnich nie można skazywać na tak wysokie kary bez możliwości ubiegania się o wcześniejsze zwolnieni.

REKLAMA

Dlatego Garrison otrzymał szanse ubiegania się o wcześniejsze wyjście na wolność. Odrzucił taką możliwość, bo warunkowe zwolnienie wiąże się z regularnymi kontrolami.

Na kolejnej rozprawie sąd zamienił jego wyrok. Na wolność miał wyjść w normalnym trybie we wrześniu tego roku.

Gdy Garrison czekał na opuszczenie zakładu do więzienia Macomb Correctional Facility „zawitał” koronawirus. 60-latek spanikował i zdecydował, że przystanie na wcześniejszą propozycję warunkowego zwolnienia.

Powodem nagłej zmiany decyzji był fakt, że mężczyzna przebył gruźlicę i miał tylko jedno płuco. Tym samym był w grupie ryzyka, z niewielkimi szansami na przeżycie ewentualnego zarażenia.

Na wolność miał wyjść w maju. Jednak nie doczekał się opuszczenia zakładu – zmarł 13 kwietnia.

60-latek zasłabł w celi i zmarł. Pośmiertne testy wykazały, że miał koronawirusa. Nie wiadomo od kogo zaraził się mężczyzna – badania wykluczyły współosadzonego z celi.

Źródło: Detroit Free Press

REKLAMA