Przez epidemię koronawirusa spadła przestępczość. Ale oszuści nie odpuszczają

Foto: Pixabay
Foto: Pixabay
REKLAMA

Efektem ubocznym epidemii stał się spadek przestępczości. Jednak policja wskazuje na niebezpieczny trend.

W pierwszej połowie marca spadła przestępczość kryminalna. Kradzieży i włamań było dwa razy mniej niż w analogicznym okresie roku 2019.

Czy to efekt powszechności monitoringu, zabezpieczeń i sąsiedzkiej „straży”? A może również przestępcy wystraszyli się koronawirusa?

REKLAMA

– Czy przestępczość spadła? Wygląda na to, że jest pewien spadek, ale wie pan jak jest ze statystykami. One nigdy nie były i nigdy nie będą prawdziwe. Statystyki prowadzi się po to, aby pokazać, że coś się robi, że jest wynik. Jednak to, co się podaje do wiadomości publicznej, a to co się dzieje naprawdę to często dwie różne rzeczy – przyznaje portalowi Money.pl anonimowo funkcjonariusz zajmujący się przestępczością samochodową.

Możliwe zatem, że policjanci po prostu oddelegowani zostali na inny kierunek i wykrywalność przestępstw spadła. Z drugiej strony to idealny moment dla złodziei.

Jednak na ich nieszczęście wielu obywateli zaczęło ochraniać się na własną rękę. Np. w Warszawie „straż sąsiedzka” zaczęła ostrzegać się wzajemnie przed próbami wyłudzeń na wnuczka.

Natomiast Komenda Główna Policji ostrzega, że w miejsce kryminalistów od włamań i kradzieży weszli oszuści i wyłudzacze od koronawirusa. Ci zajmują się np. oferowaniem wątpliwych specyfików na wirusa, lub wyłudzają pieniądze na walkę z epidemią.

Źródło: Money.pl

REKLAMA