
W Nowym Jorku w pobliżu domu pogrzebowego natrafiono na 4 ciężarówki ze zwłokami ludzi. W jednej z nich zaczęły się rozkładać.
Ciężarówki znaleziono w pobliży domu pogrzebowego Andrew Cleckley na Brooklynie. Uwagę na nie zwrócił jeden z przypadkowych przechodniów po tym jak zauważył, że z jednego z samochodów coś wycieka. Powiadomił policję.
W ciężarówkach znaleziono co najmniej 100 ciał. Przynajmniej jedna z ciężarówek nie była chłodnią. Ciała w niej znajdujące się były obłożone lodem. Po oględzinach stwierdzono, że są już pierwsze objawy rozkładu. To własnie z tej ciężarówki coś wypływało i ściągnęło uwagę przypadkowego przechodnia.
Jak się okazało w domu pogrzebowym brakuje już miejsca na przechowywanie ciał. Dlatego też wynajęto ciężarówki chłodnie.
Takie samochody ma do swojej dyspozycji Nowy Jork i zezwala domom pogrzebowym na używanie ich do przechowywania ciał, aż zostaną one potem przygotowane do pogrzebu. Departament Zdrowia stanu Nowy Jork w związku z wydarzeniem wydał oświadczenie, w którym napisano, iż domy pogrzebowe zobowiązane są do przechowywania ciał zmarłych w odpowiednich warunkach. Chodzi nie tylko o to, by nie doszło do bezczeszczenia zwłok, ale też ze względów sanitarnych.
Jednak sytuacja w domu pogrzebowym Andrew Cleckley na Brooklynie zmieniła się w makabrę, gdy w jednej z legalnie używanych ciężarówek topił się lód i zaczęła przeciekać.
Stan Nowy Jork jest epicentrum pandemii w Stanach Zjednoczonych. Zanotowano w nim 306 tysięcy przypadków zarażenia koronawirusem. To blisko jedna trzecia wszystkich przypadków w całych Stanach Zjednoczonych. W stanie Nowy Jorku z powodu koronawirusa zmarło 23474 osoby. W całych Stanach Zjednoczonych już 61670.